Chinom grozi brak żywności, dlatego szukają terenów pod uprawy

fot. Pixabay

Brak żywności wydawał się dotychczas problemem najuboższych krajów południa. Jednakże obecne, nieprzewidywalne trendy klimatyczne zagrażają produkcji żywności we wszystkich krajach, także tych wysoko rozwiniętych. Przykładem są Chiny.

Brak żywności w krajach wysokorozwiniętych wydaje się pieśnią odległej przeszłości. Ale czy na pewno?

Reklama

Od pola do stołu — czy UE ma nadprodukcję żywności?

W Unii Europejskiej problemem zdaje się być nadmierna produkcja żywności, którą urzędnicy Komisji Europejskiej starają się ograniczać, wprowadzając coraz to nowe regulacje. Ostatnim przykładem jest strategia „Od pola do stołu”, która zakłada zminimalizowanie stosowania chemicznych środków produkcji i sztucznych nawozów mineralnych. Oczywiści euro-urzędnicy nie przedstawili zagrożeń z tego wynikających, ale te oszacowali m.in. przedstawiciele organizacji rolniczych. Także analitycy amerykańskiego Departamentu Rolnictwa zrobili wyliczenia dla kilku scenariuszy zmian. A te jednoznacznie wskazywały, że wdrożenie strategii „Od pola do stołu” spowoduje brak lokalnie produkowanej żywności i konieczność jej sprowadzania z innych stron świata. Przy czym okazuje się, że może nie być skąd jej sprowadzać. Mianowicie nieprzewidywane i ekstremalne zjawiska pogodowe uderzają w rolnictwo na całym świecie.

Zapasy żywności w Chinach zagrożone

Chiny są pustoszone przez rekordowo wysoką temperaturę i obfite deszcze. Budzi to wielkie obawy o bezpieczeństwo żywnościowe w drugiej co do wielkości gospodarce świata. Mówi się, że ekstremalne upały spowodowały między innymi śmierć wielu zwierząt w hodowlach świń. Ponadto istnieją obawy, że główny region uprawy ryżu również ucierpi w nadchodzących miesiącach. Jak ostrzegają niektóre oficjalne chińskie agencje rządowe:

Chiny czeka lato pełne nieurodzaju i rosnących cen żywności.

W ubiegłym roku Chiny doświadczyły jednego z najgorętszych lat w historii. Fala upałów doprowadziła do ogromnej suszy i powszechnych niedoborów energii, powodując problemy w chińskich łańcuchach żywności oraz przetwórstwa. Również w tym roku kraj ten nie uniknął ekstremalnych warunków pogodowych. Pod koniec ubiegłego miesiąca w Szanghaju odnotowano już temperaturę sięgającą 36°C. Jak na tę porę roku, odczyty te biją rekord w Chinach.

Ekstremalnie wysoka temperatura uderza w hodowlę zwierząt

Jak donosi CNN, w ostatnich dniach wiadomości zdominowały doniesienia o zwierzętach padłych w Chinach na skutek ekstremalnych upałów. Na farmie we wschodniej prowincji Jiangsu setki świń padły na początku tego miesiąca. Przyczyną była nagła przerwa w dostawie prądu, która spowodowała, że wentylatory przestały działać w nocy. Wczesna fala upałów jest także prawdopodobną przyczyną śnięcia znacznej liczby karpi hodowanych na polach ryżowych w południowo-zachodniej części Chin. Mieszkańcy wsi opowiadali, że ich ryby zostały „spalone na śmierć”, ponieważ temperatura wody wzrosła z powodu upałów. Wysoką śmiertelność notuje się również na farmach królików, co spowodowało wzrost cen króliczego mięsa.

Chiński brak żywności nie tylko skutkiem suszy i upałów

Oprócz suszy w wielu prowincji Chin odnotowano również największe od dekady deszcze. Spowodowały one m.in. zalanie największego obszaru upraw pszenicy w środkowych Chinach. Na kilka dni przed żniwami pod wodą znalazły się pola pszenicy w Henan, które odpowiadają za jedną czwartą chińskiej produkcji. Skutkiem może być zniszczenie 20% plonów.

Autonomia żywnościowa ponad wszystko

Nacisk na autonomię żywnościową nie jest niczym nowym w Chińskiej Republice Ludowej. Samowystarczalność od lat jest głównym elementem chińskiej polityki żywnościowej. A to dlatego, że w przeszłości z biegiem lat kraj ten stawał się coraz bardziej zależny od importu żywności.  W latach 2000–2020 wskaźnik samowystarczalności tego kraju spadł z 94,6 do 65,8%.

W szczególności jako piętę achillesową chińskiej strategii bezpieczeństwa żywnościowego postrzega się duży import soi. Dlatego kraj musi importować ponad 80% soi, którą konsumuje każdego roku. Największym problemem, z jakim zmagają się Chińczycy w walce o większą autonomię, jest utrata gruntów rolnych. Według szacunków kraj ten ma do wykarmienia jedną piątą światowej populacji na siedmiu do 10% światowej ziemi uprawnej. Jeśli Chiny chcą odzyskać kontrolę nad własnym bezpieczeństwem żywnościowym, będą musiały znaleźć 71 milionów hektarów ziemi uprawnej. A to więcej niż powierzchnia Belgii, Holandii i Francji razem wzięte. Tylko wtedy będą w stanie uprawiać wszystkie produkty rolne, które obecnie importują.

Radykalne kroki w obliczu drastycznego zagrożenia

The Standard donosi, że Chiny podjęły już kontrowersyjne działania w tym zakresie. To przede wszystkim zniszczenie terenów zielonych i parków w celu przekształcenia ich w pola uprawne. W ostatnich latach Chiny mocno naciskały na utworzenie „stref ekologicznych”, aby poprzez ponowne zalesianie powstrzymać globalne ocieplenie i pustynnienie. Jednak w kwietniu buldożery zniszczyły strefę ekologiczną wokół metropolii Chengdu obejmującą 40 000 hektarów. I nie będzie to odosobniony przypadek. Według chińskiej gazety biznesowej Caixin, pod topór trafi jeszcze kilka zielonych stref.

Kraj podejmuje również inne środki w celu jak najszybszego zwiększenia produkcji żywności w Chinach. Jak można przeczytać w De Standaard:

Banki udzielają więcej pożyczek dla przemysłu nasiennego, aby można było uprawiać bardziej odporne rośliny. Również akwakultura stanie się nowym chińskim priorytetem. Ponadto kraje, którym wcześniej zakazano eksportu do Chin z powodu niektórych szkodników, otrzymują teraz zielone światło. Kilka mediów donosiło również, że pola z warzywami lub innymi uprawami są niszczone w celu uprawy zbóż lub soi.

Wszystkie te środki są częścią szerokiego programu, który prezydent Xi Jinping wdrożył, aby osiągnąć swoje oficjalne cele. Mają one nie dopuścić do spadku powierzchni gruntów rolnych poniżej 120 milionów hektarów i zwiększyć krajową produkcję soi o 6%. Pytanie brzmi, czy twarde wymagania z góry nie przyniosą z czasem niepożądanych skutków ubocznych.

Czytaj również: Ukraiński eksport zbóż — co nas czeka?

Źródło: vilt.be

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco! Dodaj AgroFakt.pl jako preferowane źródło w Google Częściej w Top Stories. Wystarczy 1 klik i zatwierdzenie w Google.
Autor artykułu:

Absolwent Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Łódzkiego. Pracownik naukowy Instytutu Ogrodnictwa-PIB, zajmuje się m.in. badaniami systemów korzeniowych roślin sadowniczych. Od lat współpracuje z praktyką nad wykorzystaniem mikroorganizmów w produkcji roślinnej. Autor wielu publikacji naukowych z zakresu sadownictwa. Upowszechnia wiedzę dotyczącą zrównoważonego rolnictwa, metod produkcji sadowniczej z wykorzystaniem środków pochodzenia naturalnego, zastosowań mikroorganizmów w ogrodnictwie.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *