Cła na nawozy z Rosji i Białorusi. KE zadecyduje

W środę, 20 listopada 2024 r. na ręce wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Valdisa Dombrovskisa złożono wspólny wniosek wystosowany przez Polskę i inne kraje nadbałtyckie w sprawie podniesienia cła na nawozy z Rosji i Białorusi.
Na temat ograniczenia napływu towarów rosyjskich i białoruskich do UE, w tym nawozów mineralnych dyskutowano także wczoraj, 21 listopada podczas posiedzenia unijnych ministrów ds. handlu w Brukseli.
Spis treści
Wspólny wniosek krajów bałtyckich
Pismo w sprawie podniesienia cła na nawozy z Rosji i Białorusi skierowali do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej ministrowie z Polski, Estonii, Litwy i Łotwy. Bowiem chociaż od rozpoczęcia agresji Rosji wobec Ukrainy UE nałożyła kilkanaście pakietów sankcyjnych na Federację Rosyjską, nadal kontynuowany jest import z kraju najeźdźcy oraz sojuszniczej Białorusi niektórych towarów. Jednym z tych towarów są nawozy mineralne.
Uważam, że to skandaliczna sytuacja, że po inwazji Rosji na Ukrainę import nawozów z tego kraju nie tylko utrzymuje się na tym samym poziomie, ale wręcz wzrósł i nadal gwałtownie rośnie. Musimy na to zareagować, ponieważ pieniądze, które płacimy Rosjanom za te nawozy, są używane do kontynuowania wojny w Ukrainie — powiedział w rozmowie z dziennikarzami stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Ignacy Niemczycki.
Rekordowy import nawozów z Rosji i Białorusi
Dane mówią same za siebie i są alarmujące. Mianowicie, w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2024 r. import nawozów z Rosji i Białorusi na unijny rynek gwałtownie wzrósł. Ściśle mówiąc, był o 52% większy wobec analogicznego okresu ubiegłego roku. Zaś sprzedaż nawozów do UE przyniosła Rosji 1,2 mld dochodu. Z czego większość została przeznaczona na wspieranie działań wojennych prowadzonych przez kraj agresora na terenie Ukrainy.
Polska ma w tym imporcie ogromny udział. Bowiem, jak podaje ekspert z IERiGŻ-PIB, dr Arkadiusz Zalewski na platformie LinkedIn, od stycznia do września 2024 r. na nasz rynek trafiło już ponad 950 tys. ton pochodzenia rosyjskiego. Z kolei udział Rosji w wolumenie polskiego importu w br. wyniósł prawie 30%. W tym w imporcie nawozów azotowych — 34%, a potasowych — 26%.
Cła na nawozy w obronie unijnej niezależności
Nawozy mineralne są kluczowe dla europejskiego rolnictwa i zapewniają stabilność upraw i produkcji żywności. Jak ostrzegali politycy wnioskujący o cła na rosyjskie i białoruskie nawozy, import tych produktów w tak dużych ilościach stwarza poważne zagrożenie. Naraża bowiem UE na niepewność dostaw i uzależnienie od importu z Rosji. A to z kolei stanowi realne zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego Europy.

Import rosyjskich nawozów uderza w polskich producentów. Producenci nawozów w Polsce, w tym przede wszystkim Grupa Azoty, nie mają żadnych możliwości konkurowania na rynku z rosyjskimi produktami. Bowiem zarówno cena surowca (czyli gazu ziemnego), jak i koszty wytwarzania są nieporównywalnie niższe w Rosji niż w Polsce i innych krajach UE.
Tanie, importowane nawozy z Rosji i Białorusi skutecznie konkurują na rynku z rodzimymi produktami. Może to doprowadzić do upadku europejskich producentów nawozów. Co w efekcie doprowadziłoby to całkowitego uzależnienia sektora nawozowego od importu ze Wschodu. W tym głównie z kraju nieprzewidywalnego agresora, prowadzącego działania wojenne i mogącego wykorzystać nawozy jako potężną broń ekonomiczną.
Import rosyjskich nawozów uderza w polskich producentów
Nawozy z Rosji i Białorusi są tanie i łatwo dostępne. Producenci nawozów w Polsce, w tym przede wszystkim Grupa Azoty, nie mają żadnych możliwości konkurowania na rynku z rosyjskimi produktami. Nie ma na to najmniejszych szans chociażby z powodu różnic w cenie podstawowego surowca do produkcji nawozów azotowych — gazu ziemnego. W Unii Europejskiej surowiec ten jest bardzo drogi, podczas gdy w Rosji ceny gazu ziemnego pozostają na wielokrotnie niższym poziomie. Pozwala to na wyprodukowanie nawozów po zupełnie innych kosztach, co z kolei umożliwia oferowanie produktu końcowego w dużo niższe cenie.
Należy podkreślić, że średnia cena gazu ziemnego w ciągu siedmiu miesięcy 2024 r. wynosiła w Rosji 1,6 USD/MMBtu, w Europie Zachodniej 10,2 USD/MMBtu, a w Polsce aż 11,6 USD/MMBtu. Dodatkowo nawozy powstałe poza granicami Unii Europejskiej nie są obciążone opłatami, chociażby z tytułu emisji CO2, wynikającymi z systemu ETS, który obowiązuje w UE. Rosja dysponuje tanim gazem ziemnym, wykorzystywanym do produkcji nawozów, może więc łatwo obniżać ceny. Skutkuje to tym, że producenci — zarówno w Polsce, jak i w Europie — mają duże trudności z konkurowaniem z tanim importem ze Wschodu — wyjaśnia dr inż. Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.
Efektem dumpingowych cen są m.in. wielomilionowe straty Grupy Azoty, które w pierwszym półroczu 2024 r. straty sięgały 748 mln zł. Dlatego zarząd Grupy Azoty również opowiada się za podniesieniem cła na nawozy importowane z Rosji i Białorusi do 30%. Grupa Azoty wielokrotnie podkreślała, że ogromna skala importu ma niekorzystny wpływ na konkurencyjność. Nie tylko polskich, ale również innych europejskich producentów nawozów. Zatem wymaga to regulacji na poziomie UE.
Kiedy będą wprowadzone cła na nawozy z Rosji i Białorusi?
Wysokie cła na produkty z Rosji to także forma uderzenia w gospodarkę prowadzącej wojnę Federacji Rosyjskiej. W KE przygotowuje się kolejny pakiet restrykcji. W tym m.in. w postaci wysokich ceł na produkty rolno-spożywcze i nawozy azotowe z Rosji. Wprowadzenie ich wymaga jednak poparcia i zgody większości państw członkowskich. Jak podaje Polskie Radio 24, za wprowadzeniem podwyższonego cła na rosyjskie produkty dotychczas opowiedziało się osiem krajów. Jeśli nie uda się wprowadzić 30% cła na rosyjskie nawozy w najbliższym czasie, to można się spodziewać, że nastąpi to w Nowym Roku. Bowiem od stycznia 2025 r. Polska przejmie przewodnictwo w KE. Można zatem oczekiwać, że jeśli uda się osiągnąć porozumienie z innymi państwami członkowskimi, to wówczas dojdzie wprowadzenia w życie 30% cła na rosyjskie nawozy.
Źródło: www.polskieradio24.pl, www.linkedin.com, www.grupaazoty.pl, www.pipc.org.pl










No dobrze, ale czy ktokolwiek potrafi odpowiedzieć na następujące pytania:
– ile z tych zaimportowanych do Polski nawozów z Rosji pozostaje w naszym kraju, a ile jedzie dalej do Niemiec, Czech?
– ile z zaimportowanego mocznika zostało przeznaczone na cele rolnicze, a ile na cele przemysłowe? Kleje, laminaty, kosmetyki? Wszystkie te produkty potrzebują mocznika. Skąd przemysł ma brać te surowce???
– no i najważniejsze pytanie: kto i jak wytłumaczy konsumentom w Polsce i Europie, kolejny wzrost cen żywności? No bo chyba nikt nie jest na tyle naiwny, żeby wierzyć, że cła na nawozy z Rosji nie doprowadzą do wzrostów cen środków do produkcji? Kto wówczas wytłumaczy to rolnikom, którzy zapewne kolejny raz wyjdą na ulice, bo im się produkcja rolna nie będzie opłacała?
Na koniec – wielką naiwnością jest sądzenie, że cła importowe zatrzymają napływ nawozów z Rosji. Ruski, jak będzie trzeba, to i z tym sobie poradzi. Moim zdaniem, to nie tędy droga. Te działania, mają tylko doraźny efekt propagandowy.