Grad i burze na początku czerwca? Rolnicy patrzą w niebo, bo uprawy są w najgorszym momencie

fot. AgroFoto / jajonasz

Grad pod koniec maja potrafi zmienić sezon w kilka minut. Kukurydza może jeszcze odbić, ale zboża, rzepak, ziemniaki, warzywa i sady są już w takim momencie, że uszkodzenia szybko przekładają się na plon albo jakość. Dlatego po burzy najważniejsze są trzy rzeczy: wejść w pole, zrobić zdjęcia i sprawdzić, czy roślina ma jeszcze z czego się zregenerować.

Reklama

IMGW zapowiada burze. Dla pól najgroźniejszy jest grad

Końcówka maja przynosi pogodę, która dla gospodarstw może być bardzo nierówna. IMGW wskazuje miejscami burze z ulewnym deszczem, gradem i silnymi porywami wiatru, zwłaszcza na południu, wschodzie i południowym wschodzie kraju. Dla rolnika najważniejsze jest jednak nie samo ostrzeżenie, ale to, czy komórka burzowa przejdzie dokładnie nad jego polem.

Jedna wieś dostaje deszcz, druga liczy straty

Burze gradowe są punktowe. Jedno gospodarstwo może dostać potrzebny deszcz, a kilka kilometrów dalej grad może uszkodzić kukurydzę, zboża, rzepak, warzywa albo sad. Dlatego w prognozie najważniejsze nie jest samo słowo „burze”, ale to, czy komórka przejdzie dokładnie po polu.

Widać to też w komentarzach rolników z AgroFoto. Przy gradzie padają konkretne nazwy miejsc: Kraków, Miechów, Proszowice. Jeden z komentujących pisał, że jeśli grad chwyci okolice Proszowic, to warzywiarze mogą mieć „po zbiorach”. Przy warzywach, sadach i owocach jagodowych nawet lokalne uszkodzenia mogą oznaczać problem z jakością handlową.

Rolnicy z AgroFoto: kukurydza może odbić, ale nie zawsze

Pod zdjęciem „Kukurydza po Gradobiciu” na AgroFoto rolnicy szybko przeszli od współczucia do praktycznej oceny strat. Jeden z komentujących napisał:

„Kukurydza to jeszcze sobie poradzi, w najgorszym wypadku można zasiać ponownie i też jeszcze urośnie, ale dla zbóż i rzepaku to już chyba koniec”.

Inny podsumował sprawę krótko: „Jeśli nie złamana łodyga, to odbije”.

To dobrze pokazuje różnicę między uprawami. W kukurydzy trzeba sprawdzić nie tylko poszarpane liście, ale przede wszystkim łodygę i stożek wzrostu. W zbożach i rzepaku uszkodzenia często szybciej przekładają się na plon.

Czasem nie ma na co czekać

W tej samej dyskusji pojawił się komentarz:

„Kumplowi dziś zniszczył grad i przesiewa”.

To pokazuje, że po gradobiciu nie zawsze wystarczy czekać. Czasem skala uszkodzeń jest tak duża, że rolnik podejmuje decyzję o przesiewie. Na początku czerwca przy kukurydzy taka decyzja jeszcze może mieć sens, ale z każdym kolejnym dniem ryzyko opóźnienia rośnie.

Jeden z komentujących zwrócił uwagę, że po podobnym gradzie kukurydza odbiła, ale była „dużo późniejsza”. To ważne, bo regeneracja nie oznacza automatycznie braku strat. Roślina może przeżyć, ale opóźnić rozwój, gorzej wykorzystać sezon i dać słabszy plon.

Każda uprawa reaguje inaczej

Kukurydza we wczesnej fazie ma większą szansę na regenerację, ale zboża i rzepak są w zupełnie innej sytuacji. W zbożach pod koniec maja liczy się liść flagowy, kłos i nalewanie ziarna.

Grad w zbożu po gwałtownej burzy

Po gradzie pole może wyglądać różnie nawet w obrębie jednej plantacji. Dlatego szkód nie warto oceniać tylko z drogi.

fot. AgroFoto / jajonas

Z kolei w rzepaku problemem są uszkodzone łuszczyny i pędy. W warzywach, sadach i jagodnikach grad może obniżyć nie tylko plon, ale też jakość handlową.

Po gradzie nie oceniaj pola z drogi

Grad często przechodzi pasowo. Brzeg pola może wyglądać dobrze, a środek może być mocno uszkodzony. Dlatego po burzy trzeba wejść w plantację i obejrzeć kilka miejsc.

Warto sprawdzić:

  • kukurydza — liście, łodyga i stożek wzrostu,
  • zboża — wyleganie, liść flagowy i kłosy,
  • rzepak — łuszczyny, pędy i osypywanie,
  • ziemniaki i warzywa — masa liściowa oraz uszkodzenia części handlowych,
  • sady i jagodniki — owoce, pędy i liście,
  • pole po ulewie — stojąca woda, zamulenie redlin i zaskorupienie gleby,
  • ryzyko chorób — rany po gradzie mogą ułatwiać infekcje grzybowe.

Grad może otworzyć drogę chorobom

Grad uszkadza roślinę mechanicznie. To oznacza rany, przez które łatwiej mogą wchodzić patogeny. Po takim zdarzeniu trzeba obserwować plantację przez kolejne dni, szczególnie jeśli po burzy utrzyma się wilgoć i ciepło.

Nie zawsze najlepszą reakcją jest natychmiastowy wjazd w pole. Mokra gleba, koleiny i dodatkowy stres dla roślin mogą pogorszyć sytuację. Decyzję o zabiegu trzeba oprzeć na stanie plantacji, fazie rozwojowej i warunkach do wykonania oprysku.

Najważniejsze pytanie po gradzie: czekać czy ratować?

Po gradobiciu rolnik ma zwykle trzy scenariusze. Pierwszy: rośliny wyglądają źle, ale mają szansę odbić — wtedy trzeba obserwować plantację przez kilka dni. Drugi: szkody są punktowe — wtedy liczy się, czy wpływają na ochronę, nawożenie albo sprzedaż. Trzeci: plantacja jest zniszczona na dużej powierzchni — wtedy trzeba szybko zdecydować, czy zgłaszać szkodę, przesiewać, czy pogodzić się ze stratą.

Grad jest groźny właśnie dlatego, że nie zostawia dużo czasu. Po burzy rolnik nie pyta już, czy padało. Pyta, ile plonu zostało na polu.

FAQ: Grad i burze na początku czerwca? Rolnicy patrzą w niebo, bo uprawy są w najgorszym momencie

Jakie rośliny są najbardziej narażone na uszkodzenia przez grad w maju?

Najbardziej narażone na uszkodzenia przez grad są zboża, rzepak, ziemniaki, warzywa i sady.

Kiedy kukurydza ma szansę na regenerację po gradobiciu?

Kukurydza ma szansę na regenerację, jeśli nie jest uszkodzona łodyga i stożek wzrostu.

Czy warto czekać po gradobiciu, czy lepiej przesiewać uprawy?

Po gradobiciu decyzję o przesiewie należy podjąć szybko, jeśli skala uszkodzeń jest duża i rośliny nie mają szans na regenerację.

Dlaczego grad zwiększa ryzyko chorób roślin?

Grad uszkadza rośliny mechanicznie, co otwiera rany podatne na infekcje patogenów.

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco! Dodaj AgroFakt.pl jako preferowane źródło w Google Częściej w Top Stories. Wystarczy 1 klik i zatwierdzenie w Google.
Marek Janowicki
Autor artykułu:

Marek Janowicki to agronom i praktyk rolny od ponad 30 lat związany z produkcją roślinną oraz pracą w terenie. Prowadzi własne, 55-hektarowe gospodarstwo o profilu roślinnym, dzięki czemu łączy wiedzę fachową z codzienną praktyką podejmowania decyzji agrotechnicznych w realnych warunkach polowych. Specjalizuje się w ochronie upraw, agrotechnice, nawożeniu, organizacji prac sezonowych oraz ocenie ryzyka w produkcji roślinnej. W swoich materiałach koncentruje się na zagadnieniach, które mają bezpośrednie znaczenie dla gospodarstwa: presji chorób, szkodników i chwastów, doborze rozwiązań do konkretnego stanowiska oraz wpływie decyzji agrotechnicznych na opłacalność produkcji.Jako autor tekstów eksperckich stawia na rzetelność, prosty język i praktyczne podejście do problemów, z którymi rolnicy mierzą się w sezonie. Pokazuje zależności przyczynowo-skutkowe między warunkami na plantacji, terminem zabiegu, doborem technologii i efektem produkcyjnym. Tworzy treści użyteczne, osadzone w realiach gospodarstwa i skupione na rozwiązaniach, które pomagają podejmować trafne decyzje w polu. Marek Janowicki jest postacią wirtualną – cyfrowym ambasadorem wiedzy rolniczej, stworzonym by w nowoczesny sposób agregować wieloletnie doświadczenie branżowe i przekazywać je w przystępnej formie.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *