Jak radzi sobie minister Puda? Ocenia Jan Krzysztof Ardanowski

Podsumowanie półrocznej działalności ministra Grzegorza Pudy – sprawdzamy, jak ocenia go poprzednik Jan Krzysztof Ardanowski. Czy minister Puda wypełnia obietnice wyborcze PiS? Gdzie jest holding spożywczy, dlaczego nie powstał jeszcze państwowy port zbożowy, co z ustawą o retencji? Zapraszamy na wywiad!

Z Janem Krzysztofem Ardanowskim, byłym ministrem rolnictwa, szefem Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP i posłem PiS rozmawia Magdalena Kowalczyk, redaktor naczelna agrofakt.pl.

„Piątka dla zwierząt” to wypadek przy pracy?

Magdalena Kowalczyk: 6 października ubiegłego roku Grzegorz Puda został powołany na urząd ministra rolnictwa. Wybór na to stanowisko Grzegorza Pudy, który był wnioskodawcą i zwolennikiem „Piątki dla zwierząt” budziło od początku duże kontrowersje. Skąd Pana zdaniem taka nominacja?

Jan Krzysztof Ardanowski: Nie czuję się uprawniony do komentowania decyzji premiera. A może bardziej decyzji szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Rzeczywiście pan minister Puda zasłynął z bardzo zdecydowanej prezentacji i obrony „Piątki dla zwierząt”. A była ona moim zdaniem czymś całkowicie szkodliwym, była nieporozumieniem. W najlepszym razie można ją traktować jako „wypadek przy pracy” przy realizacji polityki PiS. Ta ustawa bardzo mocno szkodziła polskiej wsi. I tak odbierali ją rolnicy.

Minister Puda a zielone pomysły UE

Czy Grzegorz Puda, zwolennik „Piątki dla zwierząt”, z którego wyboru cieszyły się organizacje proekologiczne wpisuje się w nowe unijne zielone pomysły, proekologiczne trendy propagowane obecnie w Europie?

Moim zdaniem nie ma sprzeczności między rolnictwem a ekologią. Rolnicy są ekologami, są kustoszami przyrody od tysięcy lat. Rolnicy dostarczają tego, czego społeczeństwo od nich wymaga. Dlatego nie widzę zasadniczej sprzeczności. Ta sprzeczność pojawia się przy fałszywym, wypaczonym rozumieniu ekologii, widzeniu przewagi przyrody nad działalnością człowieka. Oczywiście musimy tak działać, żeby przyrody nie niszczyć, a ją poprawić. Chcemy pozostawić po sobie lepszy świat, niż ten który my zastaliśmy. Problem pojawia się jednak gdzie indziej i mam nadzieję, że pan minister ten problem rozumie. Sama deklaracja unijnego Zielonego Ładu nie jest niczym złym.

Jan Krzysztof Ardanowski o Zielonym Ładzie

Dla mnie ważne jest, czy polski rząd – a to przecież minister rolnictwa odpowiada za przyszłość rolnictwa –akceptując wyzwania Zielonego Ładu, rozumie, co może stać się po spełnieniu wszystkich ograniczeń. Zmniejszenie nawożenia, zredukowanie środków ochrony roślin, odłogowanie części gruntów, przeznaczenie części gruntów na potrzeby środowiska, np. zwierząt dziko żyjących – to wszystko może oznaczać, że w Europie może zmniejszyć się produkcja żywności na tyle, że Europa będzie musiała importować żywność i to z tych obszarów, gdzie nie przestrzega się żadnych norm – a w Europie się zakłada kaganiec rolnikom. Żeby Zielony Ład nie zakończył się klęską rolnictwa potrzebne są duże nakłady i duże inwestycje. Czy na te inwestycje w nowe technologie, urządzenia – będą pieniądze? Jeżeli chcemy utrzymać produkcję żywności na przyzwoitym poziomie i zachować bezpieczeństwo żywnościowe, to trzeba całkiem inaczej podejść do uprawy gleby, płodozmianu, wielu zabiegów. Również konieczne jest stosowanie innych maszyn uprawowych, innego typu siewników, opryskiwaczy.

minister Puda

Jakim radzi sobie minister Puda? Ocenia Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, szef Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, poseł PiS.

fot. Ewa Ploplis

Niezastosowanie środków ochrony roślin nie oznacza bowiem wcale, że te rośliny będą zdrowsze. Może się okazać, że zostaną one np. uszkodzone przez szkodniki. Albo – porażone przez grzyby i skażone mykotoksynami, czy pozostałościami innych chorób roślin. Żeby zastosować nową ochronę roślin, integrowaną, czy tym bardziej biologiczną – potrzebne są nowe typy opryskiwaczy. Nowoczesne rolnictwo wymaga wsparcia rolnika w podejmowaniu decyzji poprzez tzw. rolnictwo precyzyjne, wykorzystujące dane z dronów, satelitów, skanowanie, mapowanie pól. Może trzeba będzie również wprowadzać roboty w rolnictwie, brakuje przecież rąk do pracy.

Ile pieniędzy trafi na obszary wiejskie?

To są wszystko wyzwania, którym będziemy musieli sprostać. Ale na to wszystko potrzebne są ogromne nakłady.

Tak. Rolnicy oczekują od ministra rolnictwa, który powinien być przecież w Radzie Ministrów osobą najbardziej kompetentną w zakresie zarządzania rolnictwem i przedstawiać obiektywne potrzeby rolników oraz bariery rozwoju gospodarstw, by były zapewnione środki wsparcia na spełnienie tych wszystkich wymagań. Inaczej – nie wolno ich wprowadzać, albo należy to rozłożyć na lata, wprowadzać to spokojniej, łagodniej. Tu jest potrzebna determinacja ministra, który rozumie rolników i ich wspiera.

Minister rolnictwa musi ogarniać cały kontekst ekonomiczny rolnictwa i odpowiedzialność rolnictwa przez konsumentami. Rada ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP i ja oczekujemy, a także oczekują tego organizacje rolnicze – przedstawienia ile środków w najbliższych latach trafi na wieś w ramach Planu Strategicznego dla WPR, w ramach Krajowego Planu Odbudowy. I nie może to być tylko kilka procent środków tego wielkiego projektu, który ma ratować polską gospodarkę, jak, niestety, zaproponowano w rozesłanej do konsultacji wersji.

W najbliższym okresie konsultacjom społecznym poddane będą działania finansowane w ramach polityki spójności i tu również trzeba postawić pytanie, ile środków z tych programów trafi na obszary wiejskie? PiS zapowiedziało – to zostało odłożone – opublikowanie Nowego Ładu – tam jest również dział nazwany „Polska – nasza Ziemia”. Ja chciałbym mieć pewność, że ten program w obszarze rolnym nie będzie sumą drobnych działań eliminujących lub korygujących różne niedociągnięcia w podejściu do rolnictwa, ale będzie politycznym, strategicznym „nowym otwarciem” i dostrzeże polską wieś jako integralną część ojczyzny, z jej szansami i zagrożeniami oraz zapewni odpowiednie środki wsparcia przemian rozwojowych.

Gdzie jest holding spożywczy?

Panie Ministrze, czy minister Puda kontynuuje realizowaną przez Pana politykę? Czy wypełnia obietnice wyborcze PiS?

Jan Krzysztof Ardanowski: To ważne pytanie – czy są realizowane zobowiązania PiS-u – nie moje osobiście, ale deklaracje składane przez Premiera, Prezydenta, przez ministrów, które mówiły o tym jakie działania będziemy na wsi podejmować? Mnóstwo prac zostało wdrożonych i rozpoczętych, zostały dobrze odebrane przez polską wieś, dzięki temu PiS wygrało wybory parlamentarne i prezydenckie. Więc ja mam prawo pytać, gdzie jest np. holding spożywczy? Pod kierunkiem Ministerstwa Aktywów Państwowych, które przejęło nadzór nad spółkami państwowymi prawie wszystko zostało przygotowane, żeby to uruchomić. Jest pewne opóźnienie, ale ono nie rzutuje na całość. Pytanie dlaczego minister rolnictwa nie wspiera tworzenia tego holdingu? Przecież to on, a nie minister aktywów państwowych już za kilka tygodni będzie musiał rolnikom wytłumaczyć, co zrobił dla stabilizacji rynku owoców miękkich, jabłek, zbóż i innych nasion?

Co z państwowym portem zbożowym i ustawą o retencji?

Również w ramach obietnic wyborczych miał być państwowy port zbożowy, który miał pomóc w eksporcie polskiego zboża? Miały być zakłady przechowalnicze i przetwórcze, kupione od syndyków. One mogłyby pomóc w zakresie zagospodarowania owoców, warzyw i pośrednio wpływać na ten rynek. Przygotowywałem uruchomienie zakładu mięsnego w strefie ASF, który rozwiązałby problem przerastających świń, na których żerują kupujący od rolników za bezcen znakomite i zdrowe, najlepiej przebadane w Polsce świnie. Nie słyszę, żeby ten program był realizowany. Następnie sprawa retencji, przygotowywanej ustawy o gospodarowaniu wodą, kolejne lata obawiam się, mogą być suszowe. Była przygotowywana ustawa. Cztery ministerstwa nad nią pracowały. Wspierał to Pan Prezydent Andrzej Duda – ja się pytam gdzie jest ta ustawa?

Była przygotowywana ustawa o ubezpieczeniu upraw i zwierząt. Oczywiście z istotną dopłatą z budżetu do składek, płaconych przez rolników, żeby rolnicy mieli zabezpieczenie na wypadek klęsk żywiołowych. Przez pandemię i kłopoty gospodarcze, jeśli pojawi się susza jak w 2018 i 2019 roku państwa może nie być stać na taką pomoc, jaka była wtedy rolnikom wypłacona. Dlatego system ubezpieczeń jest tak ważny.

Wydaje mi się, życząc panu ministrowi wszystkiego najlepszego – musi on zrozumieć, że rolą ministra jest troska o rolników i obszary wiejskie i zapewnienie odpowiednich środków na realizację polityki PiS.

„Piątka dla zwierząt” do kosza: rozsądek zwyciężył?

Jednak, chociaż minister Puda mocno popierał kontrowersyjną „Piątkę dla zwierząt”, PiS wycofało się z tego pomysłu. Dlaczego? I czy można to traktować jako porażkę pana ministra?

Nie chcę tego rozpatrywać w ramach porażki pana ministra. Wydaje mi się, że rozsądek w tej sprawie zwyciężył, głupota przegrała. Mówiłem to od początku – i za to straciłem stanowisko: „Piątka dla zwierząt” to zupełne nieporozumienie. Na poziomie aksjologicznym była zaprzeczeniem europejskiej tradycji opartej o chrześcijaństwo. Na poziomie gospodarczym była szkodliwa dla polskiego rolnictwa w sposób tak oczywisty, że uzasadnianie tego obrażałoby logikę czytających mój tekst. Dziwię się, że ktoś mógł w ogóle coś takiego zaproponować. Może to jest porażka tych wszystkich, nie tylko ministra Pudy, którzy z uporem maniaka, nie analizując skutków przekonywali, że jest to dobry pomysł i będzie realizowany. Chcę wierzyć, że to nie jest wybieg taktyczny, a przyznanie się do błędu w  realizacji polityki PiS i już więcej takich błędów nie będzie.

Pół roku działalności ministra Pudy

W październiku Grzegorz Puda objął tekę ministra, mija więc pół roku jego urzędowania na tym stanowisku. Jak Pan ocenia jego dotychczasową działalność?

Sukcesy każdego ministra rolnictwa powinny przekładać się na sukcesy polskiego rolnictwa. Nie ma innych sukcesów niż te, które służą środowisku, które minister rolnictwa ma najmądrzej, najuczciwiej, najskuteczniej i najlepiej reprezentować. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi ma zabiegać, zarówno w układzie politycznym, jak również w układzie międzyresortowym i na arenie międzynarodowej, o poprawę jakości życia na wsi i zapewnienie rozwoju rolnictwa. Ma zabiegać o wzmacnianie jego konkurencyjności, ale także działać dla polskich konsumentów poprzez zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego. Te wszystkie działania stoją przed ministrem rolnictwa, niezależnie od tego z jakiej opcji politycznej pochodzi.

Sprawą zasadniczą w najbliższych tygodniach, góra miesiącach, będzie to, czy zostaną zapewnione odpowiednie środki na kolejne lata na rozwój rolnictwa i poprawę życia na obszarach wiejskich. Mówię tu o sumie różnych programów, które rząd zgłasza, które są poddawane różnym konsultacjom. Dlatego również Rada ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, którą kieruję, oczekuje przedstawienia synergii różnych programów.

Polityka wizerunkowa ministra Pudy

Minister Puda miał być ministrem, który poradzi sobie z naprawdę dużymi wyzwaniami jak chociażby Zielony Ład. Natomiast okazuje się, że go…. nie ma?! Jak informują nas posłowie – nie pojawia się na komisjach rolnictwa. Ciężko doszukać się z nim wywiadów w prasie rolniczej, wypowiada się głównie dla Polskiego Radia i TVP. Odmawia nam udzielenia wywiadu. To ewenement, gdyż do tej pory nie było problemu, aby porozmawiać z poprzednimi ministrami rolnictwa.

Proszę wybaczyć, ale ja nie odpowiadam za politykę wizerunkową mojego następcy. Komentowanie przeze mnie byłoby nadużyciem i nie byłoby w dobrym tonie. Wśród zmieniających się kolejnych ministrów panowała niepisana zasada, że starają się powstrzymywać od komentowania swoich poprzedników, czy następców.

Generalnie taka dżentelmeńska umowa, swoiste „gentlemen’s agreement” jest przejawem szacunku dla innych i kultury. Ze znanych mi ministrów rolnictwa tylko pan minister Jurgiel nie umie się powstrzymać przed formułowaniem urojonych zarzutów i atakowaniem innych, ale właściwie to tylko sam sobie wystawia tym świadectwo.

Minister nie może unikać rozmów, wywiadów

Odnośnie funkcji każdego ministra, abstrahując od osoby, to chcę stwierdzić, że człowiek, który zostaje ważnym urzędnikiem państwowym – a bycie ministrem konstytucyjnym to najwyższa półka – nie idzie po to, żeby się uczyć, tylko ma już określone poglądy i realizuje politykę formacji, z którą jest związany. Ja jestem od 20 lat związany z PiS. Człowiek powołany do zarządzania ogromnym obszarem gospodarki i problemów społecznych, jakie są związane z całokształtem spraw wsi, nie może unikać rozmów, wywiadów. Po to, żeby społeczeństwo zrozumiało, o co mu chodzi, jaki jest cel polityki wobec rolnictwa, musi społeczeństwo informować. Występować nie tylko w mediach życzliwych i przyjaznych, ale starać się każdego informować i przekonywać do swoich racji i poglądów. Również przyjmując często uzasadnioną – a nawet i nieuzasadnioną krytykę. Ja prowadziłem całkowicie otwarte komunikowanie się z mediami, wiedząc, że niektóre media są wobec mnie bardzo krytyczne i napastliwe.

Dla mnie ważne było to, jak oceniają moje działania przedstawiciele wsi, czyli organizacje rolnicze. Przyjmowałem członków organizacji prawie codziennie. Nawet tych małych, lokalnych, spotykałem się ze wszystkimi środowiskami, również z tymi, które w sposób wyraźny mnie krytykowały. Z niektórymi spotykałem się na drogach. Ale tak trzeba było.

Korzystanie z wiedzy innych jest ważne

Również organizacje skarżą się na problemy ze skontaktowaniem się z ministrem Pudą. Związek Polski Przemysł Futrzarski – po 5 tygodniach bezskutecznych prób umówienia się na spotkanie z ministrem poinformował o nietypowej kampanii #Ktokolwiek widział. Brzmi to zabawnie, ale jest w tym ziarenko prawdy? Jest to niepokojące.

Ja tego nie rozumiem. To dla kogo ta polityka ma być prowadzona i realizowana? Jeśli nie dla tych, którzy żyją na wsi, zajmują się rolnictwem, pracują w branżach okołorolniczych? Z nimi trzeba się codziennie spotykać, to jest obowiązek ministra. Ja popełniałem szereg błędów, może dlatego, że nie jestem urzędnikiem, podkreślałem to wielokrotnie. Miałem mniejsze doświadczenie urzędnicze. Ale za to jednocześnie bardzo szerokie, jak sądzę, postrzeganie rolnictwa i jego roli w historii świata, budowie cywilizacji ludzkiej, ale także w bieżącej gospodarce polskiej i światowej. Ja doświadczałem rolnictwa z wielu różnych poziomów: prowadzenia gospodarstwa, rodziny chłopskiej, studiów rolniczych, bycia wiceministrem w czasach pierwszego rządu PiS, doradcy Lecha Kaczyńskiego (to szczególnie sobie cenię), samorządowca, posła już trzech kadencji, pracującego w komisji rolnictwa Sejmu RP. Gdyby nie to – nie zdecydowałbym się być ministrem rolnictwa. Uważam, że nie ma czasu iść się dopiero uczyć tego.

Ważne jest korzystanie z wiedzy innych: organizacji rolniczych, urzędników. Z tymi wszystkimi, którzy mają wiedzę na temat polskiej wsi i ją kochają  – z tymi, często mądrzejszymi ode mnie – nie tylko warto, ale trzeba się spotykać. Jeśli nie – żyje się w próżni, podejmuje się złe decyzje, nietrafione albo właśnie nie podejmuje się żadnych decyzji bojąc się odpowiedzialności. Niektórych „rajcuje” polityka kadrowa, zwalnianie i powoływanie podwładnych. To nie jest nic niezrozumiałego, jeżeli towarzyszy poszukiwaniu osób najbardziej kompetentnych i przydatnych do realizacji wielkich celów, które powinniśmy sobie stawiać. Ale zmiany kadrowe nie powinny nigdy być celem samym w sobie, swoistą „zabawą” ludźmi.

Minister Puda ma szansę przejść do historii jako…

Czy minister Puda jest Pana zdaniem dobrze poinformowany o pracach rządu? W prasie pojawiły się doniesienia o tym, że od przyszłego roku rząd planuje wprowadzić zmiany dotyczące składek ZUS od każdego zlecenia. Zmiany te miałyby objąć też rolników. Natomiast minister Grzegorz Puda mówił, że ani MRiRW, ani KRUS nie uczestniczyły w żadnych pracach nad proponowanym rozwiązaniem.

Każdy minister ma taki sam dostęp do wiedzy o pracy rządu, co pozostali ministrowie. Ja nigdy nie czułem, żebym był w jakiś sposób marginalizowany, czy „ogrywany”. Zresztą na coś takiego bym nie pozwolił. Oczywiście, mogą być rozbieżności zdań. Czasami, dla realizacji innych prac rządu, trzeba ustąpić, czasami trzeba przyznać, że się nie miało racji w konkretnej sprawie. Jednak nawet ustępując innym, trzeba wiedzieć jak daleko można odejść od swoich pryncypiów, by zachować kręgosłup i twarz.

Pan minister Puda podkreśla często bliskie związki z premierem Morawieckim. To jest ważne, ministrowi jest łatwiej podejmować decyzje mając wsparcie i życzliwość premiera. Ma również poparcie Nowogrodzkiej. Był przecież twarzą ustawy, która na Nowogrodzkiej została wymyślona, czyli „Piątki dla zwierząt”. Ma więc pewne przewagi, których ja nie miałem. Jeśli połączyć te jego atuty, to minister Puda ma szansę przejść do historii jako dobry minister. Życzę mu tego.

Kilkanaście kluczowych spraw

Gdyby zasiadał Pan nadal w fotelu ministra i był teraz na miejscu Grzegorza Pudy. Jakimi problemami zająłby się Pan w pierwszej kolejności? Co naprawiłby Pan, co zmienił?

Ja odchodząc złożyłem panu ministrowi Pudzie najlepsze życzenia. Nie odchodziłem zresztą  w atmosferze skandalu, jako skompromitowany minister. Rolnicy mnie bronili, nawet ci, którzy czasami się ze mną nie zgadzali. Może mi zarzucano, że jestem człowiekiem zbyt stanowczym, mającym własne zdanie, upartym i trudnym do sterowania. Kierownictwo PiS-u doszło do wniosku, że wyczerpała się pewna formuła i chce nowego człowieka na stanowisku ministra, zapewne lepszego. Oprócz życzeń panu Grzegorzowi Pudzie przekazałem na piśmie kilkanaście spraw – kluczowych dla przyszłości rolnictwa. Część z nich była mocno zaawansowana, część wymagała akceptacji Premiera lub kierownictwa PiS. Może pan minister Puda inaczej widzi problemy rolnictwa? Nie wiem. Polacy, a w szczególności rolnicy nas ocenią.

Ja będę mówił o sprawach, które są na wsi potrzebne. Mam do tego prawo, zarówno w ramach Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, jak również jako poseł z ogromnym poparciem na wsi. Otrzymałem prawie 80 tys. głosów to jest najlepszy wynik w historii 30 lat wolnej Polski dla kandydata ze wsi. Będę mówił o sprawach które są na wsi potrzebne. Niedawno skończyłem 60 lat. Całe moje dorosłe życie wiąże się z rolnictwem. Pan minister Puda musi być otwarty na to, że jeśli ktoś chce mu coś doradzić i podpowiedzieć, to nie powinien boczyć się na niego, ale te uwagi przyjmować. Życzę mu więcej pracy merytorycznej niż tylko uzależnienia politycznego.

Psy zająca zjedzą?

Magdalena Kowalczyk: Obejmując urząd minister Puda zapowiadał wzmocnienie pozycji rolnika. Chcemy aby małe i średnie gospodarstwa rolne były tymi, które odczują rzeczywiste wsparcie państwa – mówił. Zmiany miałyby wpłynąć na upodmiotowienie rodzinnych gospodarstw rolnych. Czy to dobry kierunek?

Jan Krzysztof Ardanowski: To jest jedyny kierunek, który może rolnikom pomóc. Zwiększenie pozycji rolnika w łańcuchu żywnościowym, w stosunku do przetwórców i handlu, eliminacja jak największej ilości pośredników. Tylko mówienie o tym to za mało, trzeba przełożyć to jeszcze na konkretne decyzje. Inaczej może to być jedynie pusta deklaracja. Już wiele miesięcy minęło.

Z ustawą o rodzinnym gospodarstwie rolnym i różnymi zapowiedziami zmian w rolnictwie to jest trochę jak z potworem z Loch Ness. Wszyscy o tym słyszeli, a jak szukać szczegółów – to ich nie ma. Są jakieś zmiany kosmetyczne, drobne, ale nie są przełomem w podejściu do rolnictwa. A konkretne zapisy związane z Zielonym Ładem – powtórzę to jeszcze raz – uderzą przede wszystkim w małe gospodarstwa. Nie w te duże, które, zgrzytając zębami i płacząc, będą w stanie inwestować w nowoczesne technologie. A z małymi rolnikami oby nie było, jak w  bajce Ignacego Krasickiego, gdzie wszyscy litowali się nad zającem, nie udzielając mu konkretnej pomocy i na koniec:

„Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły,

Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”.

Oby jednak tak się nie stało. Panie Ministrze, dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Pół roku działalności ministra Pudy – przeczytaj więcej na ten temat!

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 4.6 / 5. Liczba głosów 11

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *