Jarosław Sachajko ocenia pół roku działalności ministra Pudy

Download PDF

Podsumowanie półrocznej działalności ministra rolnictwa Grzegorza Pudy. Sprawdzamy jak go ocenia Jarosław Sachajko, poseł Kukiz’15. Rolnicy widzą, że są niepoważnie traktowani – mówi. Zapraszamy na wywiad!

Z Jarosławem Sachajko, posłem Kukiz’15 i wiceprzewodniczącym sejmowej komisji rolnictwa rozmawia Magdalena Kowalczyk, redaktor naczelna agroFakt.

Wybór ministra Pudy dużym zaskoczeniem?

Magdalena Kowalczyk: 6 października ubiegłego roku Grzegorz Puda został powołany na urząd ministra rolnictwa. Wybór Grzegorza Pudy, który był wnioskodawcą i zwolennikiem „Piątki dla zwierząt” budził od początku duże kontrowersje. Skąd Pana zdaniem taka decyzja i czy była słuszna?

Jarosław Sachajko: Wydaje się, że to była jedyna akceptowalna osoba przez Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości. Nie jestem członkiem tego komitetu, ale myślę, że tam jest bardzo krótka ławka osób które mają jakiekolwiek pojęcie o rolnictwie. Z tych osób, które ja bym widział na stanowisku Ministra Rolnictwa to minister Puda miał najmniej wspólnego z rolnictwem. Ani nie przychodził na obrady komisji rolnictwa ani nie wypowiadał się w tym zakresie. Nie wiem co zadecydowało o tym, że ta osoba została wskazana na to stanowisko. Może zadecydowało podporządkowanie jakiejś obsesji dotyczącej ochrony zwierząt – bo to co zostało zaproponowane to była prawdziwa skrajność.

Ja na początku ubiegłego roku chciałem rozwiązać problem bezdomności zwierząt. Żeby to zrobić trzeba byłoby kilka rzeczy wprowadzić, czyli czipować psy, koty i je kastrować oraz znormalizować bazy zaczipowanych zwierząt. Jeśli byśmy to zrobili to w ciągu roku do dwóch nie byłoby bezdomności zwierząt. Kolejne rozwiązanie to opodatkowanie hodowli zwierząt psów i kotów żeby osoby się tym zajmujące podchodziły do sprawy poważnie. Tego nie powinno się robić w piwnicy czy w komórce. Niestety nie uzyskałem wsparcia ze strony polityków PiS. Jednak wracając do tematu wyboru pana ministra Pudy – ta kandydatura była dla mnie – chyba jak dla większości osób dużym zaskoczeniem.

Najmniej ustaw w obecnej kadencji?

Czy Grzegorz Puda, zwolennik „Piątki dla zwierząt”, z którego wyboru cieszyły się organizacje proekologiczne wpisuje się w nowe unijne zielone pomysły, proekologiczne trendy obecnie propagowane w Europie?

sachajko

Jarosław Sachajko, poseł Kukiz’15, wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa.

fot. z mat. poselskich

Problem jest w tym, że mamy konsultacje, obietnice i jedynie mówienie o tym, że coś będzie zrobione. Od tego jest komisja rolnictwa żeby przeprowadzić dużą prawdziwą debatę – a tak się nie dzieje. Było wiele zapowiedzi w tym obietnica ustawy o spółdzielczości rolników.

Miesiąc po tym, jak minister Puda został wybrany byłem u niego i rozmawiałem z nim o kompleksowej reformie rolnictwa. Chodziło o suwerenność białkową, żeby nie wydawać 4 mld zł na modyfikowaną genetycznie soję z zagranicy, żeby te pieniądze zostały w kieszeni rolników. Rozmawialiśmy o reformie Izb Rolniczych żeby rolnicy czuli, że te izby są ich – a nie wąskiej grupy działaczy. A także o uwolnieniu konopi siewnych najbardziej perspektywicznej rośliny. Ta rozmowa przebiegała dobrze, ale nie ma żadnych jej efektów. Patrząc na ministerstwo rolnictwa, można stwierdzić, że ten resort przygotowuje najmniej ustaw w obecnej kadencji.

Rolnicy pokazali, że są siłą

Chociaż minister Puda mocno popierał „Piątkę dla zwierząt” PiS wycofało się z tego pomysłu. Dlaczego? I czy można to traktować jako porażkę pana ministra?

Dlaczego PiS wycofało się z tego projektu? Dlatego, że rolnicy wreszcie się skrzyknęli i pokazali, że są jedną zwartą grupą, znaczącą siłą.

Niestety, ta jedność szybko się skończyła. W tej chwili każdy sobie rzepkę skrobie. Ale wtedy PiS zauważyło, że rolnicy nie dzielą się na tych, którzy produkują zwierzęta: bydło, norki, drób i tych co mają produkcję rośliną. Tylko to wszystko jest jednym łańcuchem produkcji. Jeśli nie będzie bowiem produkcji zwierzęcej to nie będzie również produkcji roślinnej.

Jarosław Sachajko: ministerstwu pasuje galimatias

W październiku Grzegorz Puda objął tekę ministra, mija pół roku jego urzędowania na tym stanowisku. Jak Pan Poseł ocenia jego dotychczasową aktywność?

W ubiegłej kadencji zaprezentowałem Obywatelski Program Rolny Kukiz’15 łącznie z ustawami. Po to, żeby było widać kierunek zmian. Nie widzę takiego działania ze strony ministerstwa.

Ja potrafiłem z grupą społeczników napisać taki program, a ministerstwo, które zatrudnia 30 tys. urzędników – nie potrafi tego zrobić. To jest porażka. W tej chwili ministerstwu pasuje taki galimatias jaki jest. Jedna grupa przychodzi, przedstawia swoje żądania, załatwia coś, problem się wycisza. Potem przychodzi kolejna. To nie jest prowadzenie polityki, to jest gaszenie na bieżąco pożarów. A po to płacimy politykom, żeby oni wyprzedzali te problemy, umieli tak zarządzać żeby ich nie było.

Jarosław Sachajko – podsumowanie 2020 roku. Przeczytaj cały wywiad!

Im mniej robisz, tym mniej błędów popełniasz

Magdalena Kowalczyk: Grzegorz Puda miał być ministrem, który poradzi sobie z naprawdę dużymi wyzwaniami jak chociażby Zielony Ład a okazuje się, że go…. nie ma?! Nie pojawia się na komisjach rolnictwa, ciężko doszukać się z nim wywiadów w prasie rolniczej, wypowiada się dla Polskiego Radia i TVP. Odmawia również nam udzielenia wywiadu. To ewenement, gdyż do tej pory nie było problemu, aby porozmawiać z jego poprzednikami.

Jarosław Sachajko: Trzeba zwrócić uwagę na kilka kwestii. Zacznę od przysłowia: krowa, która dużo ryczy mało mleka daje. Mamy wielu polityków, którzy dużo opowiadają, a efektów tych słów nie ma. W przypadku ministerstwa rolnictwa nie ma jednak ani efektów ani przekazu medialnego. Głównym problemem jest brak kontaktu ze środowiskiem. Minister stara się chyba dopasować do starej maksymy: im mniej robisz tym mniej błędów popełniasz.

To jest coś bardzo niepokojącego

Również organizacje skarżą się, że mają problemy ze skontaktowaniem się z ministrem Pudą. Związek Polski Przemysł Futrzarski – po 5 tygodniach bezskutecznych prób umówienia się na spotkanie z ministrem poinformował o nietypowej kampanii #Ktokolwiek widział. Brzmi to zabawnie, ale jest w tym ziarenko prawdy. Jest to niepokojące.

Pani redaktor porusza pani kluczowy problem. To powinien być obowiązek ministra: informowanie o tym, co zamierza się zrobić. Żeby wszyscy zainteresowani mogli się przygotować, zgłosić się do ministra aby zaproponować rozwiązanie problemów. Tak wygląda demokracja. Inaczej idziemy w kierunku autokracji, pokazywania, że minister wie lepiej co ma zrobić i nie potrzebuje takich konsultacji. To coś bardzo niepokojącego.

Powinni się niepokoić rolnicy, ale również – kierownictwo PiS. Gdyż to wszystko uderza w ogromny elektorat tej partii. Przecież PiS otrzymywało na wsi 80 proc. a teraz? Jestem posłem opozycji, do mnie zwraca się wiele osób, które mają problemy i proszą o ratunek. A to powinien robić minister.

Minister nas jeszcze zaskoczy?

Magdalena Kowalczyk: Czy minister Puda jest Pana zdaniem dobrze poinformowany o pracach rządu? Gdy w prasie pojawiły się doniesienia o tym, że od przyszłego roku rząd planuje wprowadzić zmiany dotyczące składek ZUS od każdego zlecenia, a zmiany te miałyby objąć też rolników – minister Puda mówił, ani MRiRW ani KRUS nie brały udziału w pracach nad takim rozwiązaniem.

Jarosław Sachajko: Jest mi przykro z tego powodu, bo minister piastuje kluczowe stanowisko. Nie chciałbym hejtować ministra Pudy za takie zachowanie. Każdy minister jest kowalem swojego losu. Ocenią go wyborcy, ryzyko ponosi również kierownictwo PiS. Rolnicy widzą, że są niepoważnie traktowani.

Ale może się okaże – tak jak w przysłowiu o krowie, która dużo ryczy a mało mleka daje – że minister nas jeszcze zaskoczy. Może za kilka tygodni zaprezentuje cały wachlarz ustaw?

Wiele ustaw do zmiany

Gdyby był Pan Poseł na miejscu ministra Pudy – co by Pan zrobił? Jakimi problemami zająłby się Pan w pierwszej kolejności?

Pani redaktor o tym mógłbym mówić godzinami. Na początku powinno się dotrzymać obietnic wyborczych z 2015 roku. Chociażby takiej obietnicy, że będzie ustawa o gospodarstwie rodzinnym. Powinna zostać wprowadzona ustawa dotycząca budowy budynków gospodarczych na terenach wiejskich, żeby rolnicy mogli się rozwijać. Problem jest z suwerennością białkową, problem jest w organizacjach i związkach zawodowych, których jest ponad setka. Mamy problem z Izbami Rolniczymi, z produkcją zwierzęcą, która jest coraz bardziej atakowana. A także – z dawkowaniem azotu. Właściwie czego bym nie dotknął – tam jest problem. A poprawić na szybko trzeba chociażby ustawę o oddłużeniu rolnictwa, która została przyjęta kilka lat temu, a skorzystało z niej kilka osób, podczas gdy czekały na nią tysiące osób. To wskazuje, że ta ustawa jest mocno wadliwa. Zaległą niespełnioną obietnicą jest również likwidacja ASF-u w Polsce.

Jednocześnie wiele ustaw trzeba byłoby szybko zmienić. Chociażby mamy ustawę o związkach zawodowych i organizacjach rolniczych, w której mamy jeszcze 49 województw. Dużo problemów pozostaje nierozwiązanych. Te projekty ustaw które proponowałem w poprzedniej kadencji nie zostały nawet ruszone. Poza jedynie sprzedażą bezpośrednią, która częściowo została zrealizowana, ale tam trzeba byłoby jeszcze wprowadzić dużo ułatwień, zliberalizować ją.

Jarosław Sachajko o wzmocnieniu pozycji rolnika

Obejmując urząd Grzegorz Puda zapowiadał wzmocnienie pozycji rolnika. Chcemy, by małe i średnie gospodarstwa rolne były tymi, które odczują rzeczywiste wsparcie państwa – mówił. Zmiany w ustawie o rodzinnych gospodarstwach rolnych mają wpłynąć na upodmiotowienie rodzinnych gospodarstw rolnych. Czy to dobry kierunek?

Po pierwsze trzeba byłoby podkreślić, że Polska to ogromny kraj. W UE jesteśmy piątą gospodarką. Mamy małe i średnie gospodarstwa na wschodzie, na zachodzie są duże gospodarstwa. Dla każdego jest więc miejsce. Nie mamy jednak polityki dla żadnego z tych typów gospodarstw, obecnie dla dużych polityka jest bardziej przyjazna. Ale duże gospodarstwa też będą bankrutować, bo jeśli idziemy na maksymalizację produkcji bez względu na koszty środowiskowe i jakość towaru – to te duże gospodarstwa będą musiały być jeszcze większe. Jeśli będziemy szli w maksymalizację to trzeba w Polsce 16 gospodarstw, to jest utopia.

Powinniśmy więc stawiać na jakość żywności, ale za tym powinien iść cały łańcuch produkcji żywności. Znakowanie żywności powinno być – od rolnika aż po sklep, żeby konsument był świadomy, po jaki produkt sięga.

Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.


Czytaj również:

Jak radzi sobie minister Puda? Ocenia Jan Krzysztof Ardanowski

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 5 / 5. Liczba głosów 2

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o