Kobiety: nadzieja nowoczesnego rolnictwa

Kobiety: nadzieja nowoczesnego rolnictwa

Weterynaria czy kierunki rolnicze cieszą się coraz większą popularnością wśród młodych kobiet. Jak planują wykorzystać zdobytą wiedzę?

W XXI w. nikogo już nie dziwi, że kobiety studiują i zdobywają kolejne stopnie wykształcenia, ale również coraz mniej zaskakuje wybór kierunków, na jakie się decydują. 

Uczelnie rolnicze i przyrodnicze coraz częściej informują, że ich placówki wybierają właśnie kobiety. Jak ich wiedza może przydać się w gospodarstwie i czy w ogóle planują wrócić do swoich miejscowości?

„A po co mi weteryniorz?”

Studentki II roku wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu przyznają, że na ich kierunku rządzą obecnie kobiety: – Jeśli chodzi o sytuację na studiach, to zdecydowanie jest przewaga dziewczyn. Nie jest tak jak kiedyś — 12 kobiet na roku, a reszta sami mężczyźni, tak jak słyszeliśmy od naszych profesorów, którzy wykładają np. fizjologię i wspominają te stare czasy, kiedy nie mieli do wyboru żadnych towarzyszek na swoim roku – mówi Aleksandra Janiszewska.

kobiety

Swoją przyszłość wiążę jednak z większym miastem, bo małe zwierzęta na wsiach nie są utrzymywane w tak dobrym stanie, ludzie się nimi tak nie zajmują jak w miastach – mówi Aleksandra.

Kariera w wielki mieście

Aleksandra po studiach wiąże swoją przyszłość raczej z większym miastem, ponieważ chce się zajmować przede wszystkim małymi zwierzętami:Swoją przyszłość wiążę jednak z większym miastem, bo małe zwierzęta na wsiach nie są utrzymywane w tak dobrym stanie, ludzie się nimi tak nie zajmują jak w miastach. Nie mają na to budżetu lub nie są tak świadomi ich potrzeb.

Powrót w rodzinne strony

Są jednak i takie dziewczyny, które wolą powrócić do swoich miejscowości, by tam pomagać zwierzętom:W miastach weterynarze są postrzegani jako ludzie inteligentni, jako osoby, do których warto pójść ze swoimi zwierzętami. Nie spotkałam się też z tym, żeby kobieta weterynarz była źle postrzegana – mówi Justyna, która chce wrócić do rodzinnego miasta – Zielonej Góry. 

Nasz zawód nie jest jeszcze tak jak doceniany w Polsce, zwłaszcza w małych miejscowościach. Sama się spotykam z głosami typu: „A weterynarz, co on może robić. Gdzie kobieta do weterynarii?” – dodaje Aleksandra. – Starsi rolnicy na pewno by mnie nie dopuścili do swoich zwierząt, bo pewnie by myśleli, że zrobię im krzywdę, że na niczym się nie znam. To jest takie stereotypowe myślenie, które się bardzo powoli zmienia – podkreśla na koniec.

Wiedza jest najważniejsza!

– Na studiach jest nam wpajane, że jeśli mamy do czynienia z dużą hodowlą i zwierząt jest wiele, to nie patrzy się na ich zdrowie. Jak jest jakiś kłopot, np. kulawizny, to się tego nie koryguje, tylko zwierzęta są przeznaczane do eliminacji – mówi kolejna studentka.

kobiety

Praca na dużych fermach to przede wszystkim doprowadzanie zwierząt na ubój.

Zawód weterynarza

Poza tym zawód weterynarza to nie tylko leczenie małych zwierząt, ale również czuwanie nad jakością żywności, pasz czy mięsa. Dziewczyny zgodnie podkreślają, że praca na dużych farmach to przede wszystkim doprowadzanie zwierząt na ubój: – Lekarz weterynarii, który zajmuje się dużymi zwierzętami, ma za zadanie nadzorować proces pozyskania produktów pochodzenia zwierzęcego, które trafiają na nasz stół. Produkty pochodzące np. od zwierząt zakażonych są eliminowanie – dodaje Karolina, również z II roku Medycyny Weterynaryjnej.

Studentki podkreślają także, że w pracy z większymi zwierzętami liczy się przede wszystkim tężyzna fizyczna. Nie jest ona najważniejsza, bo tę wiedzę merytoryczną mogą mieć i kobiety, i mężczyźni, ale siła przydaje się w takich przypadkach jak np. poród u krowy.

Podobne zdanie ma Izabela Gołąb, doktorantka III roku studiów doktoranckich, która jednak podkreśla, że kobiety po studiach rolniczych mogą w sposób praktyczny wykorzystać swoją wiedzę:

kobiety

Swoje doświadczenie i wiedzę Iza może wykorzystywać również w gospodarstwie przyszłego męża.

Kończyłam 2 wydziały, zarówno Przyrodniczo-Technologiczny (kierunek Rolnictwo), jak i Wydział Nauk o Żywności (kierunek Technologia żywności i żywienia), które w jakimś stopniu są ze sobą powiązane, bo jako technolog nie mogłabym wyprodukować, nie mając dostępu do tych płodów, które daje rolnictwo, więc jest to powiązane. Ostatnio jak byłam w gospodarstwie przyszłego męża, to badałam glebę pod kątem zawartości poszczególnych pierwiastków, czy jest ona przenawożona czy nie, to on sam mówił, że to jest fajny pomysł, że on może tylko raz to robił. Dla niego było to coś nowego i sam chętnie by z tego skorzystał– podkreśla Izabela.

Spojrzenie chemika analitycznego

Jej koleżanka z doktoratu, Małgorzata Gniadzik, nie ukończyła studiów rolniczych, z wykształcenia jest chemikiem analitycznym, inaczej niż rolnik podchodzi więc do wyników prowadzonych badań: – Obecnie mój doktorat jest w obszarze uprawy soi w Polsce. Jesteśmy po pierwszym roku badań. Jest to dla mnie ciekawe doświadczenie z punktu widzenia nie-rolnika, mam zupełnie inne podejście do uzyskanych wyników, patrzę bardziej pod kątem chemika-analityka – tłumaczy. – W połączeniu z wiedzą osób z katedry, myślę że może w przyszłości wyjść z tego coś ciekawego dla rolników i produkcji rolnej w Polsce, co pozwoli upowszechnić uprawę soi w naszym kraju.

kobiety

Obecnie mój doktorat jest w obszarze uprawy soi w Polsce. Jesteśmy po pierwszym roku badań – mówi Magłorzata Gniadzik.

I chociaż Małgorzata wiąże swoją przyszłość bardziej z uczelnią niż z powrotem w rodzinne strony, to widzi też siebie w pracy „w terenie”: – Lubię kontakt „face to face” z rolnikami, z osobami, które zajmują się praktyką. Myślę, że to byłoby bardzo ciekawe doświadczenie. Mogłabym wykorzystać swoją wiedzę ze studiów zarówno chemicznych, jak i tych z dyscypliny agronomii.

Zwrócić uwagę rolników

Zarówno młode studentki, jak i doktorantki uważają, że i hodowcy, i rolnicy powinni rozszerzać swoją wiedzę dotyczącą zwierząt (nie tylko gospodarskich) oraz roślin i nawozów, które stosują w swoich gospodarstwach.

Małgorzata, która specjalizuje się w dyscyplinie agronomii, chciałaby, aby rolnicy bardziej zwracali uwagę na środki, których używają: Chodzi o to, żeby rolnicy byli świadomi, w jaki sposób stosowane środki mają wpływ na uzyskane nasiona. Warto mówić na temat nawożenia, na temat tego, gdzie jest prowadzone doświadczenie, jakie są wody gruntowe, czy nie są skażone, ponieważ czytałam w wielu publikacjach, że w zależności od tego, gdzie prowadzone są badania, otrzymuje się różne wyniki, różny skład chemiczny nasion. Mówię tu nie tylko o soi, ale też o innych roślinach – podkreśla.

kobiety

Większe gospodarstwa powinny w związku z tym mieć kontakt z uczelniami i ekspertami.

Mamy różnego rodzaju inspekcje, które sprawdzają np. jaka zawartość poszczególnych metali ciężkich jest w żywności i pozostałości po środkach ochrony roślin, więc rolnicy muszą szukać takich rozwiązań, które płyną z uczelni, aby zmniejszyć ich zawartości i jednocześnie produkować na wysokim poziomie, bo wiadomo, że oni są nastawieni na zyski – tłumaczy Izabela.

Szkolenia i praktyki dla rolników?

Obie dziewczyny podkreślają, że większe gospodarstwa powinny w związku z tym mieć kontakt z uczelniami i ekspertami.

Doktorantki zwracają również uwagę na to, że do rolników powinno częściej wychodzić się ze szkoleniami i praktycznymi poradami: – Rolnicy, w tym gorącym okresie od wiosny do jesieni, w zależności od rodzaju upraw, mają mniej czasu na czytanie, dlatego ciekawsze byłyby takie spotkania, na których rolnicy będą mogli się czegoś nauczyć – dodaje. – Dobrze, żeby przychodziła do nich taka osoba z zewnątrz, np. z uczelni, ale żeby to był ktoś, kto jest też praktykiem, nie tylko teoretykiem.

Zamówić części, wypełnić dokumenty, zostać sołtysem

Sama wiedza o zwierzętach i roślinach to jednak nie wszystko. Absolwentki, które kończą I stopień i zdobywają tytuł inżyniera na wrocławskiej uczelni, w większości przypadków (90% kierunków) muszą też zdać egzamin z języka obcego na poziomie B2. Umiejętności językowe również można wykorzystać na gospodarce: – Jeśli kobiety znają języki, to przecież na gospodarstwach jest dużo maszyn, przeważnie z Niemiec czy Francji i gdy chcemy kupić jakąś część, to trzeba ją zamówić przez Internet lub zadzwonić i się dogadać, więc ta przyszła żona będzie też w tej kwestii pomocna – mówi Izabela

kobiety

Rolnicy zazwyczaj nie znają języków obcych i boją się nowości, a kobiety są z natury przebojowe i odważne i na pewno mniej się obawiają.

Ta wiedza daje również bardzo dużo możliwości na poziomie samorządów. Taka osoba często jest mobilna, czyta literaturę fachową w języku obcym. Może wiele dodatkowych nowinek sprowadzić na grunt gminny. Często też kobiety zostają sołtysami i wprowadzają te nowinki. To jest inaczej odbierane, jak przychodzi ktoś z zewnątrz, a inaczej, gdy dziewczyna pojedzie na studia i potem wróci, czy to do swojej miejscowości, czy do gospodarstwa swojego partnera, i będzie mogła w jakiś sposób dzielić się swoją wiedzą, osiągnięciami i też nowinkami z Internetu. Rolnicy zazwyczaj nie znają języków obcych i boją się nowości, a kobiety są z natury przebojowe i odważne i na pewno mniej się obawiają – mówi z uśmiechem Małgorzata.

Na koniec dodajmy, że Izabela planuje wrócić na gospodarkę i wspólnie z przyszłym mężem prowadzić gospodarstwo. Na pytanie, czy nie boi się zderzenia z szarą rzeczywistością, odpowiada jednak: – Myślę, że wszystko zależy od charakteru. Trzeba pamiętać, że idąc tą drogą, trzeba postawić cele i powiedzieć: „Nie, nie wracam, by stać przy kuchni”, ale „Wracam, bo chcę się dalej rozwijać”.

Mandaty dla rolników muszą się skończyć! „To się robi chore”

Kapryśna pogoda nie jest niestety jedynym problemem, z jakim zmagają się rolnicy. Sprawdź, jakie skargi otrzymują od sąsiadów.

8 lipca 2018

Ruszają żniwa! Posypał się pierwszy mandat dla rolnika

„STOP – wieś to teren pracy rolnika” – przypomina Dolnośląska Izba Rolnicza!

6 lipca 2018

Massey Ferguson legendą na polskiej wsi

Zapoczątkowana przez naszych dziadków i ojców legenda Massey Fergusona na polskiej wsi trwa do dziś.

8 lipca 2018