Bakterioza: problem producentów ziemniaków

Bakterioza: problem producentów ziemniaków

Cms jest bakterią ciężką do zwalczenia, głównie z braku skutecznych środków ochrony roślin, natomiast zadbane gospodarstwo zmniejsza szanse zachorowań

Koniec sezonu wegetacyjnego ziemniaka to dobry czas na wykrycie pierwszych objawów bakteriozy. Do jej charakterystycznych, występujących w tym okresie, oznak należy więdniecie i zwijanie się liści rosnących po jednej stronie oraz przyjmowanie przez nie brunatnej barwy. Objawem, który jednoznacznie wskazuje, że nasze warzywa dotknęła bakterioza, są natomiast kremowo-żółte ciemniejące przebarwienia bulwy, które układają się w charakterystyczny pierścień.

Bakterioza w gospodarstwie

Pan Jan Wlazły z Siemianowic w woj. śląskim jest rolnikiem, który od 25 lat zajmuje się uprawą ziemniaków i marchwi. W 2005 r. w jego gospodarstwie na jednym z pól pojawiła się bakterioza, przez co wprowadzono reżim sanitarny. Przeprowadzone jednak w ostatnim czasie badania laboratoryjne, zlecone przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORIN), wskazują na brak ognisk bakteriozy na jego polach. Wkrótce mija 10-letni okres karencji dla gospodarstwa pana Wlazły. Czy zatem choroba mu już nie zagraża?

Brak antidotum na Cms

Dotychczasowe doświadczenia w zwalczaniu ognisk bakteriozy dowiodły, że jest ona niezwykle trudna do pokonania, głównie ze względu na brak skutecznych środków ochrony roślin. Sprawcą choroby są bowiem bakterie Clavibacter michiganensis ssp. sepedonicus (w skrócie określane jako Cms), które naturalnie bytują w umiarkowanej strefie klimatycznej. Niekiedy bakterioza potrafi się ujawnić po wielu latach braku jakichkolwiek objawów. Jak dodaje pan Dominik Mądry, doradca rolny z Radzymina: – Niektóre rośliny chorują także bezobjawowo, co wpływa na dalsze rozprzestrzenianie się bakteriozy. Na zainfekowanie Cms szczególnie narażone są bulwy ziemniaka, w tym kiełki. Dlatego tak ważne jest dopuszczanie do sadzenia tylko sprawdzonego materiału, tzw. sadzeniaków kwalifikowanych.

To zdanie podziela także pan Wlazły. – W moim gospodarstwie agrofaga Cms nabyłem wraz z materiałem sadzeniaków kupionym od znajomego rolnika i od tej pory zaczęły się moje problemy z bakteriozą – relacjonuje rolnik. – Rozwojowi choroby sprzyjała też sucha i upalna pogoda, która była tamtego roku. Pierwsze objawy bakteriozy zobaczyłem dopiero przy przechowywaniu ziemniaków. Niektóre warzywa stały się bowiem miękkie i jakby serowate w środku. Straciłem wówczas cały plon, a ziemniaki musiałem przeznaczyć dla zwierząt – dodaje.

Czy jesteśmy bezsilni?

Bakterioza pierścieniowa przyczynia się do znacznych strat ekonomicznych. Od co najmniej 2 lat notowany jest jednak spadek liczby ognisk tej choroby związany głównie z brakiem zainteresowania produkcją ziemniaka w kraju. Jak podkreśla pan Jan Klimko, doradca rolny z Warszawy: – To od działań samych producentów ziemniaków zależy, czy uda się ją w przyszłości zlikwidować. Najważniejszym sposobem ograniczenia jej ognisk jest odpowiedni dobór sadzeniaków. Ponadto proponuje się, aby dany materiał kwalifikowany używany był w gospodarstwie jedynie przez 3 sezony. Bardzo ważny jest również reżim sanitarny. Pomimo że bakterie Cms nie przeżywają zimy w glebie, przenoszone są często na workach, maszynach, resztkach pożniwnych, a nawet osadzają się na ścianach przechowalni – tłumaczy doradca.

Ważna dezynfekcja

Niektóre rośliny chorują bezobjawowo, co wpływa na dalsze rozprzestrzenianie się bakteriozy.

Dominik Mądry, doradca rolny

Aby bakterioza mogła zostać wyeliminowana bądź żeby znacząco zmniejszyć ryzyko jej wystąpienia, konieczne jest dbanie o czystość w gospodarstwie. – Ważne jest czyszczenie, mycie i dezynfekowanie specjalnymi preparatami wszystkiego, co miało kontakt z zarażonymi bulwami, także odzieży roboczej i butów. Zalecane jest również unikanie uszkodzeń mechanicznych ziemniaków (w tym krojenia sadzeniaków) oraz dbanie o właściwe zmianowanie i sadzenie ziemniaków na glebach lekkich – radzi pan Klimko.

PIORIN na straży

Bakterioza pierścieniowa jest chorobą ziemniaka powszechnie występującą w Polsce i zwalczaną z urzędu. Każdy jej przypadek musi być potwierdzony badaniami laboratoryjnymi i zgłoszony do PIORIN, która ma obowiązek kontrolować zainfekowane gospodarstwo przez 5 lat od stwierdzenia porażenia. Inspekcja nakłada ponadto zalecenia związane określeniem miejsca skażenia, dalszym obrotem zakażonymi bulwami i dezynfekcją gospodarstwa.

VIII Dzień Soi w Głubczycach. Dlaczego warto uprawiać soję?

Soja świetnie przygotowuje glebę pod rośliny następcze. To jeden z wielu powodów, dla których wzrasta zainteresowanie jej uprawą w Polsce.

6 października 2018

Małe firmy hodowlane mają duże znaczenie na rynku nasiennym

Lokalne przedsiębiorstwa w branży nasiennej może i mają niewielkie możliwości ekonomiczne, ale pełnią bardzo ważną rolę.

12 października 2018

Uprawa dyni. Jakie wyzwania stoją przed plantatorami?

Powierzchnia uprawy dyni z roku na rok rośnie, gdyż warzywo to coraz chętniej jest kupowane przez polskich konsumentów. Ciągle jednak nie przekracza 1 % ogólnej uprawy warzyw.

15 października 2018

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony AgroFakt.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Informacje te są udostępniane naszym partnerom, z którymi współpracujemy w zakresie marketingu, reklamy i analizowania ruchu na stronie. Podmioty te mogą je łączyć z innymi informacjami, których im udzieliłeś. Kontynuując korzystanie z AgroFakt.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies wyrażasz zgodę na ich zamieszczanie w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz jednak dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies w każdym czasie. Dowiedz się więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close