Hodowla Limousine: jak to wygląda w praktyce?

Spis treści
Gospodarstwo Marka Piętki znajduje się w woj. podlaskim, w pow. wysokomazowieckim, w niewielkiej wsi Piętki Gręzki. Położone jest w bardzo malowniczej okolicy. Wydawać by się nawet mogło, ze względu na hektarami ciągnące się pastwiska i łąki, że jest krainą mleka. Nic bardziej mylnego, u pana Marka oborę zasiedla duże stado bydła mięsnego rasy Limousine.
Do gospodarstwa pana Marka jedziemy przez dębowe lasy, poprzecinane polami uprawnymi, na których jeszcze niedawno rósł rzepak i zboża ozime. Pan Marek posiada 36 ha własnych użytków, a drugie tyle dzierżawi. Uprawia kukurydzę, bobik, rzepak, mieszankę zbożową (pszenica, owies, jęczmień), ziemniaki, a część gruntów zajmują trwałe użytki zielone na sianokiszonkę oraz siano. Dodatkowym źródłem dochodu jest sprzedaż rzepaku oraz ziemniaków. Ponad 70-hektarowe gospodarstwo otoczone jest wybiegami dla bydła, w centrum stoi obora w systemie wolnostanowiskowym na głębokiej ściółce, podzielona na 2 sektory; każda grupa, poza jałówkami, może korzystać z okólników.

Gospodarstwo otaczają pola uprawne i łąki, 36 ha należy do pana Piętki, drugie tyle gospodarz dzierżawi.
Wschodnia część budynku jest pozbawiona jednej ściany, przez środek biegnie korytarz paszowy, z którego korzystać mogą zwierzęta przebywające w budynku oraz na wybiegu. Najbliżej wejścia znajduje się kojec dla odsadzonych jałówek.
Tuż obok na głębokiej ściółce mieszkają mamki z buhajem. Zachodnia część budynku podzielona jest na kojce grupowe:
- dla buhajków na sprzedaż (14–18 miesięcy),
- dla buhajków do 14 miesiąca życia
- oraz obszerny kojec dla mamek z cielętami i buhajem.
W oborze rozród prowadzony jest haremowo, aby uniknąć krzyżowania krewniaczego, w obydwu częściach budynku przebywa na stałe buhaj.
O to, od czego zaczęła się hodowla Limousine, jak się rozwijała i jak wygląda w gospodarstwie w Piętkach Gręzkach, pytamy pana Marka.
Dorota Kolasińska: Od czego się zaczęło?
Marek Piętka: W 2010 r. zostało sprzedaliśmy całe stado Białogłowej Owcy Mięsnej, a miesiąc później kupiliśmy z Francji 25 szt. matek i buhaja.
Zdecydowaliśmy się na rasę Limousine, bo była najpopularniejsza w Polsce, ale również ze względu na opiekuńczość, łatwe porody i odchów cieląt. Jest to rasa, która wymaga małej ingerencji człowieka. Mięso jest najlepszej jakości pod względem kulinarnym. W dodatku dzięki temu, że jest to rasa popularna, łatwiej jest sprzedać jako materiał hodowlany, jałówkę czy buhaja.
Teraz nasza hodowla Limousine liczy 50 matek i młodzieży ponad 50 szt.
Czym są żywione?
Dawkę mniej więcej układałem sam, trochę posiłkowałem się internetem. Dostają sianokiszonkę, kiszonkę z kukurydzy, słomę i trochę treściwej, nie za dużo, żeby ich nie utuczyć. W mieszance jest bobik, pszenica, jęczmień, owies. Gnieciemy śrutownikiem. Jeśli się skończy bobik, to kupuję taką pełnoporcjówkę albo śrutę rzepakową. Poza tym lizawki, mieszanka witaminowa. Mają dostęp do wybiegów, ale nie jest to wystarczający areał, powinny mieć ze 3, 4 razy tyle. Trochę sobie skubną, ale i tak trzeba dokarmiać. Ten wybieg to bardziej tak dla zdrowotności niż paszowo.

Pan Piętka twierdzi, że gdyby miał 4 razy tyle wybiegów, bydło wyżywiłoby się od wiosny do jesieni samodzielnie.
Słomę muszę dokupować, bo raczej nie wystarcza, to jednak jest głęboka ściółka. W tym roku tak z ciekawości zrobiliśmy rękaw z kukurydzy, z ziaren. Posiałem mniej zboża, a więcej kukurydzy i zobaczymy, jak to wyjdzie. Jałówki przed zacieleniem mają inną dawkę, u nas jest ręczna robota. Od 2 lat dajemy trochę skromniej, żeby były łatwiejsze porody.

Bydło otrzymuje mieszankę słomy i siana, sianokiszonkę, kiszonkę z kukurydzy, bobik i mieszankę zbożową, lizawki oraz witaminy.
One niestety mają duży apetyt, jak dostawały więcej, to były problemy z wycieleniami. Krowy może wyglądają trochę skromniej, ale dzięki temu nie ma problemów.
Jakie przyrosty dzienne na takiej dawce osiągają opasy?
U nas wychodzi tak średnio 1300 g.
Czy według Pana można zarobić na hodowli opasów?
Myślę, że jeśli ktoś nie ma pomysłu na to, co robić, to będzie to dobre rozwiązanie. Przede wszystkim jeśli są słabsze ziemie, to oczywiście, że tak. Jeśli ktoś ma dużo użytków zielonych, to jak najbardziej. Wtedy ta krowa sama się wyżywi. Jeśli chodzi o opłacalność, to wszystko zależy od własnych użytków. Jeśli miałbym dla 50 szt. swoje użytki, to na pewno opłacalność byłaby większa, a jeśli ktoś jeszcze tak jak ja, musiałby płacić za dzierżawy, to nie jestem pewny, czy mogę tak polecać.
U nas jest tak, że sprzeda się trochę tej wołowiny, w lipcu pierwsze pieniądze są z rzepaku, później ze zboża trochę, a na jesieni za kartofle. Co jakiś czas sprzeda się jałówki hodowlane. Jakoś się kręci.
Jeśli chodzi o opłacalność, to zawsze się śmieję, bo wszystkim mówię, że najlepiej gdyby te krowy kryć knurem i mieć po 10 cielaków, no nawet po 4, to by inaczej to wyglądało.
Co sprzedawać, kiedy i gdzie?
Sprzedaję jałówki do zacielenia, takie w wieku 16–18 miesięcy. Budynki mnie ograniczają jeśli chodzi o sprzedaż jałówek cielnych musiałbym zrobić oddzielny kojec, najlepiej z wybiegiem. Zalecałbym kryć pierwszy raz w wieku 18–20 miesięcy. Ogłaszamy się z reguły w internecie, czasami znajomi znajomych kupią, najlepiej jednak jeśli znajomi polecą. Cenę ustalam w zależności jak się uda sprzedać – 11 zł za kg, tak około 6000 zł. Powinny mieć koło 500 kg, już takie 18 miesięczne. Buhajki najczęściej sprzedaje przez pośrednika do Grecji, Libanu na wołowinę, też w takim wieku, 18–20 miesięcy, około 800 kg.

Porody są łatwiejsze, jeśli jałówki nie są zbytnio zapasione. Żywione są oszczędniej, podobnie jak wieloródki.
Jeśli chciałbym sprzedać w naszej rzeźni mojego czystorasowego, to dostanę za niego 2 zł/kg więcej niż za mieszańca. To nam rekompensuje utrzymanie tej mamki, które jednak też kosztuje. Jeśli wezmę te 2 zł więcej na kg, czyli ok. 1500 zł więcej na sztuce, to przy 10 sprzedanych sztukach już z tego się robią jakieś pieniądze. Jeśli jest ich więcej, to chętniej ktoś po nie przyjedzie. Jeśli jest z 10 szt., to dzwonię, oni przyjeżdżają. Waży się, ładuje na samochód, prosta robota. Sumujemy wagę, minus potrącenie 7% za zapasienie.
Należy Pan do Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego. W czym pomaga przynależność do takiej instytucji?
Jeśli ktoś się zwróci o pomoc czy poradę, to faktycznie pomagają. Jak sprzedaję sztuki na mięso, to nie ma znaczenia, czy jest papier czy nie, ale jeśli sprzedaję materiał do dalszej hodowli, to jest różnica. Teraz jak są fundusze unijne i ktoś stara się o pieniądze na Młodego Rolnika, to jest powiedziane, że zwierzę musi być spod oceny Związku. Czyli to jest taki plus dla kogoś, kto kupuje ode mnie np. jałówkę i musi spełnić takie wymogi. Przyjeżdża do nas zootechnik oceny, wypełnia karty: przyrosty, jałówki, a czasami też coś podpowie.
Prezentuje Pan również swoje zwierzęta na wystawach hodowlanych. Co dają tytuły corocznie przyznawane pańskim zwierzętom?
Na pewno jeśli się sprzedaje zwierzęta hodowlane, to jest duży plus. Można wtedy jakoś zaistnieć. Wiemy dzięki temu, że nasze stado w takim razie nie jest najgorsze, że nasza praca nie idzie na marne, że potrafimy wychować ładne zwierzęta i możemy konkurować z innymi gospodarstwami. Przed wystawą jałówki trzeba przyzwyczajać, oswajać. Powinno się ją przez jakiś czas trzymać oddzielnie. Przed samą wystawą trzeba je również odpowiednio przygotować, wyczyścić.

Limousine wyglądają przyjaźnie. Niestety wielu hodowców narzeka na kłopoty z podejściem do cielęcia przy krowie
Jakie są Pana plany na przyszłość?
Powiększać stada raczej nie chcę, myślę nawet o zmniejszeniu, bo u nas ziemie są drogie. Gdybym miał więcej swojej, mógłbym myśleć o tym, by moja hodowla Limousine była większa. Mamy własnej ziemi 36 ha, a dzierżawimy drugie tyle. Najdroższa dzierżawa to 1000 zł, najtańsza 500 zł i żadnych dopłat nie biorę, właściciel bierze dopłatę i jeszcze mój 1000 zł. Nas głównie ziemia ogranicza. Niby są te dopłaty na zakup ziemi, ale u nas tak bardzo się ziemia do zakupu nie trafia. Podkreślamy to niejednokrotnie, że nie jesteśmy konkurencyjni, w stosunku do mlecznych gospodarstw. W naszych stronach jest tej ziemi do kupienia niewiele.

W stadzie jest ustalona hierarchia, ale stanowisk paszowych jest dużo, więc do walk dochodzi rzadko.
Hodowla Limousine jest dobrym rozwiązaniem, jeśli posiadamy wielohektarowe pastwiska w pobliżu gospodarstwa. Rasa Limousine charakteryzuje się wybitną opiekuńczością, łatwością porodów, dobrym wykorzystaniem pasz (nawet gorszej jakości), zwierzęta mają znakomite przyrosty i wybitnej jakości mięso. Nic więc dziwnego, że bydło Limousine jest najpopularniejszą rasą mięsną hodowaną w Polsce.
Dopłaty ekoschemat “Dobrostan zwierząt” 2025
Rolnicy otrzymują dopłatę 230 zł za każdą krowę mamkę w wieku powyżej 24 miesięcy. Zatem za opasa w wieku 4–18 miesięcy przysługuje 122 zł. Ponadto muszą zaznaczyć udział w programie QMP we wniosku do 16 czerwca 2025 roku oraz zdobyć certyfikat do 31 lipca 2025 roku. W związku z tym rolnicy powinni pilnować terminów i wymogów, aby nie stracić płatności. Dlatego ekoschemat „Dobrostan zwierząt” pozostaje ważnym wsparciem w hodowli bydła Limousine.
Wymogi rejestracji w systemie IRZplus – 2025
Rolnicy muszą rejestrować narodziny cieląt w ciągu siedmiu dni od urodzenia. Ponadto system IRZplus weryfikuje dane i zgłoszenia w czasie rzeczywistym. Każdy błąd może skutkować utratą części dopłat. Dlatego hodowcy powinni zachować szczególną ostrożność przy rejestracji zwierząt. W 2025 roku zwiększono także liczbę kontroli gospodarstw.
Ekoschemat dobrostan zwierząt – co się zmienia
Wprowadzone zmiany uprościły dostęp do dopłat dla hodowców bydła mięsnego. Obecnie możliwe jest zgłoszenie sztuk utrzymywanych w systemie opasowym. Dzięki temu gospodarstwa z rasą Limousine mogą ubiegać się o dodatkowe wsparcie. Kluczowe pozostaje spełnienie wymogów technicznych i formalnych. Z tego względu warto zaplanować działania z wyprzedzeniem.
Podobne:
- Montbéliarde, czyli czy hodowla krów może się opłacać?
- Wymarzona chlewnia: czy da się zarobić na świnkach?

















