Izby rolnicze: czy są jeszcze komuś potrzebne?

Pod hasłem „Izby Rolnicze – jednoczą wszystkich rolników” odbyły się w tym roku wybory do samorządu rolniczego. Tym samym wraz z rozpoczęciem V kadencji Izb Rolniczych wkroczyły one w 20-lecie swojej obecności na polskiej wsi.

Pod hasłem Izby Rolnicze – jednoczą wszystkich rolników odbyły się w tym roku wybory do samorządu rolniczego. Tym samym wraz z rozpoczęciem V kadencji Izb Rolniczych wkroczyły one w 20-lecie swojej obecności na polskiej wsi.

Członkami samorządu rolniczego, z mocy prawa, są wszyscy płatnicy podatku rolnego, czyli wszyscy rolnicy. I tu pojawia się problem, bo, jak się okazuje, nie wszyscy o tym wiedzą. Może o tym świadczyć chociażby bardzo niska frekwencja wyborcza w ostatnich wyborach do Izb Rolniczych. Zresztą nie tylko ostatnich, bo już od wielu lat nie przekracza ona kilku procent. Chłopi nie identyfikują się z samorządem rolniczym, ponieważ ich zdaniem Izby Rolnicze nie posiadają prawie żadnych kompetencji poza funkcją opiniującą i tym samym nie mają istotnego wpływu na kształtowanie polityki rolnej.

Jeśli chodzi o izby rolnicze, to słyszałem, że są, ale moim zdaniem nie ma z nich żadnych korzyści. Jak trzeba klaskać rządzącym, to ich przedstawicieli widać w telewizorze, a jak trzeba protestować i walczyć o chłopski interes, to ich nie ma – mówi Karol Bobak gospodarzący na kilkunastu hektarach na Podkarpaciu.

O ile z opinią izb wojewódzkich przedstawiciele lokalnych władz jeszcze się liczą, o tyle znaczenie reprezentacji krajowej – jak uważa większość rolników – jest praktycznie żadne.

Za dużo tu polityki, a za mało konkretnej roboty – śmieje się pan Bobak. – Szczególnie, że zdecydowana większość członków Krajowej Rady Izb Rolniczych reprezentuje interesy jednej z partii rządzącej, której reprezentant stoi na czele resortu rolnictwa.

Jak podkreślają rolnicy, ani żadnej partii politycznej, ani rządowi nie zależy dziś na tym, by Izby Rolnicze miały silną pozycję.

Nie wszyscy rolnicy jednak tak krytycznie patrzą na Izby Rolnicze, bo nie wszystkie na krytykę zasługują. Sprawnie działają choćby samorządy na Śląsku, czy Pomorzu. I to właśnie one – jak twierdzą rolnicy – powinny stać się wzorem dla pozostałych.

Istnieje konieczność radykalizacji działalności izb. To, że nie umiemy wymóc na ustawodawcy rozporządzeń w sprawie sprzedaży bezpośredniej, ograniczeń w obrocie ziemią przed 2016 r., stanowi o naszej słabości. Współpraca ze związkami zawodowymi jest niezbędna – mówi Henryk Dankowiakowski, dyrektor biura Małopolskiej Izby Rolniczej.

Nasz samorząd rolniczy, podobnie jak w Niemczech czy Francji, powinien zajmować się przede wszystkim gospodarowaniem obszarami rolniczymi, promocją wiejskiej przedsiębiorczości i doradztwem, a nie polityką. Ale do tego potrzebne są kompetencje, a tych nikt samorządowi rolniczemu nie nada, bo, jak podkreślają rolnicy, ani żadnej partii politycznej, ani rządowi nie zależy dziś na tym, by Izby Rolnicze miały silną pozycję.

Błędy popełnia każdy, można je naprawić, jeżeli widzi się, że są one zasadne. Najgorsza jest stagnacja i zadowolenie, że jest dobrze. Jednocześnie rolnicy powinni akceptować fakt istnienia samorządu rolniczego tak, jak akceptują swoje lekarze, adwokaci i inne grupy zawodowe. Nowa kadencja powinna wiele zmienić. Od tego zależy los izb. Jestem za tym, aby zmieniać, a nie burzyć – dodaje Dankowiakowski.

Łódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego z siedzibą w Bratoszewicach

Przychodzi rolnik do ŁODR, a ŁODR… nie tylko doradza, ale pomaga mu w uzyskaniu dotacji. Sprawdźcie, jakiego wsparcia udziela łódzki ODR!

12 lutego 2017

Targi i wystawy rolnicze 2017: co planuje DODR?

Sprawdź, kiedy na Dolnym Śląsku odbędą się najważniejsze targi i wystawy rolnicze 2017 r. Na jakich imprezach nie może Cię zabraknąć?

18 lutego 2017

Dolnośląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego we Wrocławiu

Dzieje DODR sięgają roku 1960. Ile od tego czasu się zmieniło i z jakimi problemami zmagają się dolnośląscy rolnicy?

19 lutego 2017