Zdaniem praktyków: Problemy z dokarmieniem dolistnym pszenicy ozimej

fot. agrofoto.pl, użytkownik: yacenty

Plantacje pszenicy ozimej wymagają przeprowadzenia wielu zabiegów agrotechnicznych. Rolnicy z Pomorza opowiadają nam jakie prace zamierzają wykonać na polach. Wielu gospodarzy jest już jednak spóźnionych – kapryśna aura uniemożliwiła wjazd rozsiewaczy na pola. Czy to odbije się na przyszłych plonach?

Większość plantacji pszenicy ozimej jest w dobrej kondycji. W najlepszym stanie są te położone na południu kraju. Im dalej na północ tym oziminy są gorzej rozwinięte. Wszystko przez kapryśną aurę. Nadmierne opady deszczu zmusiły rolników z Pomorza do siewu ozimin w niekorzystnych warunkach.

Skutki widoczne były na polach już jesienią, zastoiska wody uniemożliwiały wykonanie niezbędnych zabiegów pielęgnacyjnych. To wszystko doprowadziło do wielu problemów. Składniki pokarmowe wypłukały się z gleb, a rośliny pożółkły.

Reklama

Dokarmianie dolistne azotem

dokarmianie dolistne

Stan plantacji pszenicy ozimej na Pomorzu pozostawia często wiele do życzenia. Dlatego rolnicy stawiają na dokarmianie dolistne.

Przed rolnikami więc teraz dużo pracy. Gospodarze regenerują rośliny i podają im „koktajl” w postaci dokarmiania dolistnego. – Większość rolników podało już pierwszą dawkę startową azotu, który działa bardzo szybko. To jest podstawa, żeby rośliny pozwoliły sobie na wegetację i ruszyły. Rolnicy muszą obserwować stan swoich plantacji i teraz w miarę potrzeb zasilać je innymi składnikami. Wszystko zależy od tego, jak uprawy zostały przygotowane jesienią – informuje Adam Piszczek z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.

A może fosfor?

Pan Jan z Pomorza nawożenie azotem ma już za sobą. – Trzeba pamiętać, że nadmierne traktowanie roślin azotem sprzyja rozwojowi wielu chorób i szkodników. Pszenica ozima nawożona prawidłowo fosforem i potasem lepiej reaguje na azot. Zwiększa to też plon i jakość zebranego ziarna. Na mojej plantacji widoczne są niedobory fosforu. Nawożenie roślin tym pierwiastkiem to u mnie konieczność, zwiększa odporność roślin na choroby, mróz czy wyleganie – twierdzi pan Jan z Pomorza. – Pomaga także w lepszym wypełnieniu ziarna i pozwala mu równomierne dojrzewać – dodaje.

Opóźnienia… czyli straty plonu?

Jednak wielu rolników ma problem z wykonaniem tych wszystkich prac . – W wielu miejscach gleba jest jeszcze bardzo wilgotna, dlatego niektórzy rolnicy nie mogą wyjechać w pola z rozsiewaczami. Obawiają się, że taka sytuacja może odbić się później na wielkości plonu – opowiada pan Michał Kowalczyk z Pomorza.

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco!
Magdalena Kowalczyk
Autor artykułu:

Pełniła funkcję redaktor naczelnej portalu agrofakt.pl, z którym była związana jest od momentu jego powstania. Wcześniej dziennikarka internetowa i telewizyjna, autorka programu interwencyjnego „O tym się mówi” w Ogólnopolskiej Telewizji Rolniczej. Współpracowała z TVN24 i TVN. Ukończyła Wydział Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Z zamiłowania i pasji swoje zainteresowania kieruje w stronę branży agro.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *