Zniszczenia po powodzi i ulewnych deszczach. Włosi liczą straty

W rejonie Emilia-Romania zaczęło się liczenie szkód po powodzi i ulewnych deszczach. Które uprawy ucierpiały najbardziej?
Prawie 21 tys. gospodarstw ucierpiało wskutek powodzi i ulewnych deszczy, które w maju nawiedziły Włochy. Żywioł szczególnie mocno uderzył w regiony Emilia-Romania i Apulia. Jak na obecną chwilę skalę strat oceniają sadownicy z obu tych regionów?
Spis treści
Bilans po powodzi w północnych Włoszech
W wielu sadach oraz centrach przechowalniczo-dystrybucyjnych prace zostały wstrzymane wskutek zalania, osunięć ziemi lub zablokowanych dróg. Region pracuje nad oszacowaniem strat w celu podjęcia pierwszych działań pomocowych ze strony rządu i Komisji Europejskiej.
Tragiczne powodzie we Włoszech – 5 tys. gospodarstw pod wodą
Uprawy owoców i warzyw oraz winorośli dotknięte powodzią stanowią około 45% regionalnej powierzchni nasadzeń, czyli prawie 80 tys. ha. Spośród roślin sadowniczych największy udział, bo 50% powierzchni regionu, mają plantacje winorośli (27 tys. ha). Ucierpiało też ponad 90% produkcji brzoskwiń i nektaryn.
Huragan Minerva, który uderzył w Emilia-Romania, spowodował również znaczne szkody w regionie Modeny. Dotyczy to zwłaszcza czereśni Vignola — odmiany chronionej oznaczeniem geograficznym. W tym przypadku wstępnie starty szacuje się na 10 mln euro, co już stanowi ponad 1/3 całkowitej wartości produkcji.
Zgodnie z raportem ISMEA Agrimarket, nawet przy braku oficjalnej liczby szkód wpływ na różne sektory krajowej gospodarki może być duży. W szczególności, że czas potrzebny na przywrócenie normalnej sytuacji będzie długi. Albowiem w przypadku niektórych sadów w celu przywrócenia produkcji konieczne będzie oczyszczanie kwater z drzew i sadzenie nowych, co zajmie od 3 do 5 lat.
Z kolei zdaniem Vincenzo Finelli, dyrektora włoskiej firmy Orogel Fresco, w bieżącym sezonie nie należy się spodziewać nadpodaży. Wręcz przeciwnie, brak owoców pestkowych w okresie od połowy lipca do połowy sierpnia spowoduje okno, w którym w standardowym roku większość produkcji pochodzi właśnie z Emilia-Romanii.
Południe po ulewnych deszczach
Włosi liczą straty nie tylko po powodzi. Albowiem w Apulli, na południu kraju, w wyniku ulewnych deszczy zostało zniszczonych 95% owoców, głównie czereśni.
Długie deszczowe dni, na przemian ze słońcem i ponownie burze, ograniczyły produkcję, a na wielu obszarach już teraz występują katastrofalne reperkusje gospodarcze.
Wstępna wycena ryczałtowa szkód przyniosła nam stratę, tylko przy wczesnych odmianach, rzędu 60–70 tys. euro. Zła pogoda nie pozwoliła nam wyprodukować wysokiej jakości czereśni. Zwłaszcza odmiana Bigarreau wchłonęła dużo wody, przez co straciła swój charakterystyczny smak — relacjonuje Vito Tricarico, właściciel firmy Tricarico’s Cherries (Bari).
Zatem główne straty dotyczą wczesnych odmian czereśni. Zaś to, co przetrwało, w ocenie organoleptycznej pozostawia wiele do życzenia. Zebrano tylko owoce spod folii, ale i w tym przypadku jakość nie jest porównywalna do standardów ze średniej wieloletniej. W efekcie spora część asortymentu pochodzi z hiszpańskiego importu, gdzie gwałtowne opady deszczu nie nałożyły się na kluczowe fazy fenologiczne. Tym samym ceny czereśni krajowej bardzo wzrosły – nawet 15 euro/kg kosztują owoce, które są skromnej jakości zarówno pod względem wizualnym, jak i smakowym.
Jednak szkody odnotowuje się również w uprawach moreli, które nie zostaną nawet wchłonięte przez sektor przemysłowy.
Przemysł otworzy się dopiero wtedy, kiedy znaczna część tych owoców zostanie nieodwracalnie naruszona i w żaden sposób nie będzie się kwalifikować na rynek deserowy — wyjaśnia Vincenzo Finelli.
Jaki będzie dalszy sezon czereśniowy?
Ulewne deszcze w Apulii to zaraz po powodzi w północnych Włoszech drugi region, który poniósł na początku kampanii dotkliwe starty. Ucierpiała główne produkcja otwierająca kampanię. Jednak Włoscy producenci nie tracą wiary i już szykują się do zbiorów odmiany Ferrovii, która jest znacząca dla tego regionu.
Chociaż jesteśmy w trakcie trudnej kampanii, możemy stwierdzić, że w drodze jest świetna jakość. Ale musimy jeszcze poczekać kilka dni. W Vignoli, jeśli uda nam się dobrze rozegrać czerwiec, możemy przywrócić sezon na właściwe tory — ocenia Monari z konsorcjum PGI.
Na późniejsze czereśnie liczy też Vito Tricarico, który obecnie zbiera odmianę Giorgia.
Przy tej odmianie jest trochę lepiej, nawet jeśli straty wyniosły 30%. Ceny rynkowe wahają się bowiem od 3,20 do 3,50 euro/kg. Na szczęście, mimo że jest to bardzo delikatna czereśnia, udało nam się uratować dużą jej część — mówi Vito Tricarico.
Już pierwsze owoce Ferrovi pojawiły się na rynku w cenie około 5,60 euro/kg. Jeśli ich jakość zostanie utrzymana na zadowalającym poziomie, przynajmniej w części włoscy sadownicy zrekompensują straty tego sezonu.
Źródła: Italiafruit, Freshplaza
Czytaj również: Promieniowanie UV w ochronie truskawek. Czy jest bezpieczne?









