Dłużnicy w sadownictwie – kto płaci za jabłka, a kto zwleka?

Kiepska sytuacja w branży sadowniczej obudziła demony. W przestrzeni publicznej pojawiły się zjadliwe artykuły, komentarze, opinie. Uczestnicy rynku owoców obwiniają się nawzajem za złą sytuację. Czy to dłużnicy w sadownictwie dają upust swoim złym emocjom? A może producenci, lub…
Jak nie wiadomo o co chodzi, to z pewnością kryją się za tym pieniądze. Od wielu tygodni dostajemy informacje o dramatycznej sytuacji sadowników. Skandalicznie niskie ceny, problemy ze skupem, niedotrzymywanie umów, zatory płatnicze – to ich codzienne życie. W związku z tym pytamy: kto obudził demony w sadach?
Skąd się biorą dłużnicy w sadownictwie?
Odpowiedź ogólnie mówiąc nie wymaga szczególnego wysiłku intelektualnego. W bardzo uproszczony sposób zaprezentował kalkulacje opłacalności jabłek poseł Arkadiusz Iwaniak. Przygotowany przez producentów koszt produkcji kilograma jabłek deserowych wynosi 1,05 zł a cena w skupie spadała do poziomu nawet 0,50 zł za kilogram. Mimo tak niskich cen jabłek w skupach, sadownicy zbyt często muszą upominać się o zapłatę za dostarczony towar, a nawet zwrot skrzyń czy palet. Dłużnicy w sadownictwie, lekceważący zasady współpracy z producentami owoców, to handlowa patologia.
Rząd robi co (nie)może
To już odgrzewane kotlety, ale z pewnością tłumaczą, skąd się biorą dłużnicy w sadownictwie. Do byłego już ministra rolnictwa politycy
wystosowali apel domagając się interwencji rządu, mającej poprawić sytuację w sadownictwie. Propozycja była prosta i co ważniejsze – przynosząca korzyści wielu podmiotom. Rząd finansuje skup jabłek a te dostarczane są do szkół, szpitali, domów pomocy społecznej czy banków żywności. Finał jest taki – nie było interwencji i nie ma już ministra. Są natomiast sfrustrowani producenci jabłek pozbawieni jakiejkolwiek pomocy. Uruchomienie interwencyjnego skupu nie zmuszałoby do szukania odpowiedzi na pytanie, skąd się biorą dłużnicy w sadownictwie.
Ale łacno mówić z wami,
Bo się szacujecie sami*.
Dłużnicy w sadownictwie na własne życzenie?
– Generalnie sadownicy są rozgoryczeni sytuacją na rynku jabłek – mówi pan Krzysztof, właściciel kilkudziesięciohektarowego sadu. – Moim zdaniem w obecnej sytuacji produkcja jabłek jest zbyt duża. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest ograniczenie produkcji poprzez redukcję powierzchni sadów. Gdyby sadownicy solidarnie zrealizowali ten pomysł, nie byłoby problemu ze zbytem, ceną i współpracą wśród podmiotów działających na rynku jabłek. Musi być porozumienie między firmami handlowymi a grupami producentów. Tak jak wszędzie, również w branży sadowniczej zdarzają się, po każdej stronie, nieuczciwi ludzie. Obserwując rynek jabłek nie trudno odgadnąć skąd się biorą dłużnicy w sadownictwie. Przyczynia się do tego również to, że państwo nie jest zainteresowane pomocą dla sadowników. Gdyby taka pomoc była, to pewnie inaczej wyglądałyby relacje w tej branży. Podsumowując można powiedzieć, że jak są dobre ceny na towar, to wszyscy na tym zarabiają. Nie ma wtedy powodów do konfliktu.
Skąd się biorą dłużnicy w sadownictwie? Po czyjej stronie wina?
Spekulacjom dotyczącym kryzysu na rynku jabłek nie ma końca. Prawdę powiedziawszy przyczyn załamania rynku upatruje się w polityce dezinformacji prowadzonej przez przetwórców, sztucznego wprowadzania niepotrzebnej paniki przed sezonem, nadprodukcji owoców. Duże firmy przetwórcze oskarżane są o wysyłanie sms z informacjami, nakręcającymi falę spekulacji. Bez wątpienia obiektywną przyczyną niskich cen jest brak wspólnego, solidarnego działania sadowników. Wielu z nich dostarcza jabłka do skupów za bardzo niskie stawki często nie otrzymując zapłaty. W tej sytuacji wielkie zakłady rozgrywają sadowników, bo są silne i jest ich mało, a producenci są liczni, niezorganizowani i dlatego słabi. Warto wspomnieć tu także o roli pośredników – punktów skupu. Ogólnie mówiąc są one sprawnymi kooperantami zakładów przetwórczych, dążą bowiem do maksymalnego zarobku poprzez nakładane marże. Oni bywają często dłużnikami producentów. I oczywiście nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby wytworzyły się zdrowe zasady współpracy między wszystkimi uczestnikami tej branży.
Ksiądz pana wini, pan księdza,
A nam prostym zewsząd nędza.
Frustracja rodzi przemoc!
Katastrofalna sytuacja sadowników ma co gorsza swoje odzwierciedlenie w zachowaniu zdesperowanego… no właśnie, nie wiadomo na razie kogo. W tej sytuacji bardziej budzi grozę pytanie: skąd się biorą frustraci(?) niż skąd się biorą dłużnicy w sadownictwie(?). Nie mniej zachowania takie budzą grozę i wywołują różne reakcje w środowisku sadowniczym. Aby temu przeciwdziałać Unia Owocowa wystosowała apel grup producentów.
Apel grup producentów
W ostatnich tygodniach, w niektórych mediach branżowych i na profilach facebookowych obserwujemy falę hejterskich artykułów i komentarzy, jednostronnie obwiniających za krytyczną sytuację w branży sadowniczej Grupy Producentów i ich Zarządy. Materiały te szerzą mowę nienawiści i mogą doprowadzić do prawdziwej tragedii, czego zapowiedź pojawiła się w upublicznionych listach z pogróżkami skierowanymi do rodzin Prezesów firm zajmujących się obrotem owocami…
Dalszą część apelu znajdziecie na stronach Unii Owocowej.
Skąd się biorą dłużnicy w sadownictwie? Podsumowanie
Zamiast podsumowania tragicznej sytuacji w branży polskiego sadownictwa, która wydaje się być oczywista, składam wyrazy podziękowania panu Mikołajowi Rejowi, który przewidując obecną sytuację, był łaskaw zaprezentować ją już w 1543 r.
Zaż to nowina na świecie,
Iż kto kogo może, gniecie.
Takci się chudzina żywi,
Kto kogo może, nakrzywi.
Czytaj też: Produkcja jabłek w Polsce 2021 – wysokie plony i skandaliczne ceny skupu
* poetyckie cytaty – Krótka rozprawa między trzemi osobami, Panem, Wójtem a Plebanem” (redakcja)









