Marek Sawicki o Grzegorzu Pudzie: nie mieliśmy tak wycofanego ministra rolnictwa

Jak radzi sobie minister Grzegorz Puda? Z okazji pół roku jego działalności prezentujemy komentarze przedstawicieli różnych partii politycznych. Jak oceniają go poprzednicy? To w ciągu ostatnich 30 lat najsłabiej przygotowany do pełnienia tej funkcji rolnik, bo trudno go nazwać nawet politykiem – uważa Marek Sawicki, były minister rolnictwa, wiceprzewodniczący klubu Koalicji Polskiej (PSL).

Markiem Sawickim, byłym ministrem rolnictwa i wiceprzewodniczącym klubu Koalicji Polskiej (PSL) rozmawia Magdalena Kowalczyk, redaktor naczelna agroFakt.pl.

Magdalena Kowalczyk: 6 października ubiegłego roku Grzegorz Puda został powołany na urząd ministra rolnictwa. Wybór Grzegorza Pudy, który był wnioskodawcą i zwolennikiem „Piątki dla zwierząt” budził od początku duże kontrowersje. Jak Pan Minister ocenia taką decyzję?

Marek Sawicki: Trzeba jasno powiedzieć, że powodem powołania Grzegorza Pudy na stanowisko ministra rolnictwa była „Piątka dla zwierząt”. To była osobista decyzja Jarosława Kaczyńskiego. A jego decyzje i wybory nie zawsze są w kategoriach racjonalnych wytłumaczalne.

Kulisty zmiany w resorcie rolnictwa

Czy Grzegorz Puda, zwolennik „Piątki dla zwierząt”, z którego wyboru cieszyły się organizacje proekologiczne jest ministrem który wpisuje się w nowe unijne zielone pomysły, proekologiczne trendy, które są obecnie propagowane w Europie?

Problem polega na tym, że w Unii Europejskiej – a ja to śledzę od minimum 30 lat – cały czas mówi się o produkcji zdrowej, ekologicznej żywności. Jednak w parze za tym nie idą trendy zakupowe konsumentów. Konsument nie pyta o ekologię, nie pyta o jakość. Konsument kieruje się ceną i dopóki to się nie zmieni nie ma się co łudzić, że zmienimy nasze rolnictwo. Rolnik nie produkuje dla przyjemności, produkuje dla zysku.

marek sawicki

Marek Sawicki, były minister rolnictwa, wiceprzewodniczący klubu Koalicji Polskiej (PSL).

fot. agrofakt.pl

Marek Sawicki o „Piątce dla zwierząt”

Chociaż minister Puda mocno popierał kontrowersyjną „Piątkę dla zwierząt” PiS wycofało się z tego pomysłu. Dlaczego? Czy można to traktować jako porażkę pana ministra Pudy?

PiS się zorientowało, że przy idiotyzmie „Piątki dla zwierząt”, gdzie można było parę rzeczy mądrze przygotować i wprowadzić – chcieli zablokować produkcje bydła mięsnego i drobiu. Przecież to są dwie gałęzie, których duża część idzie na eksport. Jeśli ktoś ucina gałąź, która trzyma polskie rolnictwo to od razu wiadomo było, że zanim to uchwalą to uwalą. Racjonalność przemawiała zupełnie w innym kierunku.

Grzegorz Puda miał być ministrem, który poradzi sobie z naprawdę dużymi wyzwaniami jak chociażby Zielony Ład a okazuje się, że go…. nie ma!? Ciężko doszukać się z nim wywiadów w prasie rolniczej, wypowiada się głównie dla Polskiego Radia i TVP. Odmawia nam udzielenia wywiadu. To ewenement, gdyż do tej pory nie było problemu, aby porozmawiać z poprzednimi ministrami rolnictwa.

W mojej ocenie to jest w ciągu ostatnich 30 lat najsłabiej do pełnienia tej funkcji przygotowany rolnik, bo trudno go nazwać nawet politykiem. Dlaczego się nie wypowiada? Jak nie ma nic do powiedzenia to przynajmniej nie zabiera głosu. Tyle pożytku z jego ministrowania. W mojej ocenie to jest człowiek merytorycznie nieprzygotowany, bo on się na rolnictwie nie zna.

W ministerstwie rolnictwa ciągła orka

Magdalena Kowalczyk: Również organizacje skarżą się, że mają problemy ze skontaktowaniem się z ministrem Pudą. Związek Polski Przemysł Futrzarski – po 5 tygodniach bezskutecznych prób umówienia się na spotkanie z ministrem poinformował o nietypowej kampanii #Ktokolwiek widział. Brzmi to zabawnie, ale czy jest w tym ziarenko prawdy?

Marek Sawicki: Pani redaktor, jak człowiek się na czymś nie zna, to się nie wypowiada. Tylko problem polega na tym, po co w takim razie zgodził się być ministrem?

W ministerstwie rolnictwa jest ciągła orka i ciągłe kontakty. Tych liczących się organizacji branżowych jest ponad sto, wszystkich ponad trzysta, które w obszarze rolnictwa funkcjonują. Tak więc minister rolnictwa nie powinien mieć tygodnia bez dwóch, trzech spotkań z tymi organizacjami. Przystępując do takich rozmów musi być choć odrobinę merytorycznie przygotowany, bo sami dyrektorzy departamentów wszystkiego nie zrobią. To są urzędnicy, administratorzy ale nie zawsze rolnicy, praktycy. A na takie spotkania przychodzą konkretne organizacje, gdzie każdy ma określoną wiedzę, doświadczenie i zadaje pytania.

Marek Sawicki: minister rolnictwa jest poza rządem

Czy minister Puda jest dobrze poinformowany o pracach rządu? Gdy w prasie pojawiły się doniesienia o tym, że od przyszłego roku rząd planuje wprowadzić zmiany dotyczące składek ZUS od każdego zlecenia, a zmiany te miałyby objąć też rolników – minister Puda mówił, że ani MRiRW, ani KRUS nie uczestniczyły w żadnych pracach nad takim rozwiązaniem.

Największym dowodem na to, że minister rolnictwa nie jest informowany przez premiera o tym, co planuje i co robi rząd jest fakt zebrania się komitetu monitorującego w ministerstwie rolnictwa dotyczącego środków europejskich na 3 czy 4 dni przed ogłoszeniem Krajowego Planu Odbudowy. Minister rolnictwa z komitetem monitorującym podzielili miliard euro na poszczególne działania. Potem jak się okazało nie było ich nawet w priorytetach ogłoszonych przez premiera. To co rozdzielił premier i położył na stół w tej części dotacyjnej Krajowego Planu Odbudowy nie pokrywa się z tym co przygotował komitet monitorujący z ministrem Pudą. Więc to jest prosty dowód na to, że minister rolnictwa jest poza rządem. Jest on jednym z sekretarzy stanu kancelarii premiera, który jeśli dostanie jakieś zadanie ma je robić, a tak w ogóle to ma pilnować administracji a nie robić politykę.

Mija pół roku urzędowania Grzegorza Pudy na stanowisku ministra rolnictwa. Czy pokusiłby się Pan o wskazanie największych jego sukcesów albo porażek?

Pan minister Puda jest niewidoczny, trudno więc mówić o sukcesach czy porażkach. Człowiek, który publicznie nie funkcjonuje, nie zabiera głosu, nie ogłasza, nie informuje – to jego nie ma. On kontynuuje pewną politykę poprzednich ministrów Jurgiela i Ardanowskiego chociażby w zakresie niebudowania narodowego holdingu spożywczego. To było przecież sztandarowe hasło PiS – a tego nie ma.

Jakie wyzwania przed ministrem Pudą?

Magdalena Kowalczyk: Gdyby był Pan teraz na miejscu Grzegorza Pudy – jakimi problemami zająłby się Pan w pierwszej kolejności? Co naprawiłby Pan, co zmienił?

Marek Sawicki: Pani redaktor, przy jego kompetencjach i dotychczasowym ministrowaniu najlepiej byłoby gdyby odszedł z ministerstwa. Wtedy może ktoś sensowniejszy zająłby się nadzorowaniem i prowadzeniem spraw rolnych w Polsce.

Obejmując urząd Grzegorz Puda zapowiadał wzmocnienie pozycji rolnika. Chcemy, aby małe i średnie gospodarstwa rolne były tymi, które odczują rzeczywiste wsparcie państwa – mówił. Zmiany miałyby wpłynąć na upodmiotowienie rodzinnych gospodarstw rolnych. Czy to dobry kierunek?

To jest kierunek o którym się tylko mówi, opowiada. Natomiast ani jednego kroku w tym kierunku PiS nie zrobiło. Chociażby słynny dobrostan – w tym zakresie ja zostawiłem PiS-owi w PROW prawie 250 mln zł. Rolnicy złożyli ponad 45 tys. wniosków. Żaden wniosek nie został jednak do tej pory rozpatrzony, nie wydano w tym działaniu ani złotówki. Program wsparcia finansowego dotacyjnego małych gospodarstw do 60 tys. zł na gospodarstwo – leży. Wykorzystanie środków kilkuprocentowe.

To aż się przykro komentuje. Powiem szczerze przez ostatnich 30 lat po tak zwanym wyzwoleniu nie mieliśmy jeszcze tak wycofanego ministra rolnictwa.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.


Przeczytaj również:

Pół roku ministra Pudy

Jakim ministrem rolnictwa jest Grzegorz Puda? Ocenia Piotr Borys

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 4.7 / 5. Liczba głosów 3

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *