Drastyczny scenariusz dla producentów jabłek

Download PDF

Producenci jabłek muszą jakoś przetrwać ten sezon i dotrwać do następnego – powiedział ostatnio jeden z szefów organizacji skupiającej sadowników. Pytanie tylko, czy takie siedzenie z założonymi rękami coś da. Niestety perspektywy na przyszłość nie wyglądają zbyt dobrze, a recepty na rozwiązanie problemu stają się drastyczne…

Nasze rynki rolne są w coraz większym stopniu uzależnione od sytuacji na rynkach światowych. To dlatego hodowcy świń śledzą co tydzień, co się dzieje na sąsiednim rynku niemieckim, a producenci mleka patrzą z nadzieją na notowania giełdy w Nowej Zelandii. Rynek się globalizuje. Także w przypadku owoców. W tym sezonie ze świata dla polskich sadowników przyszły niestety złe informacje.

Polska jest znaczącym producentem niektórych owoców w Europie i na świecie. Ale nie oznacza to, że zmiany na innych rynkach nie wpływają na to, co się dzieje w sadach w okolicach Grójca, Góry Kalwarii, Sandomierza czy Lublina. Wręcz przeciwnie. Producenci z tych okolic muszą się liczyć z tym, że na całym świecie produkcja, podobnie jak w ostatnich latach w Polsce, rośnie. To, co się dzieje na Ukrainie, w Mołdawii, Turcji i przede wszystkim w Chinach jest dla polskich sadowników śmiertelnym zagrożeniem. Szczególnie Chińczycy w ostatnich latach stali się jednym z głównych graczy rynkowych, który ma możliwość dostarczania dużych, tanich i jednolitych partii owoców oraz ich przetworów.

producenci jabłek katner

Spożycie soków jabłkowych systematycznie spada.

W efekcie zgodnie z danymi Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) zbiory jabłek w latach 2006–2013 wzrosły z 64 do 80 mln t. I wszystko byłoby w porządku, gdyby za wzrostem produkcji podążał wzrost konsumpcji. Tymczasem z danych Krajowej Unii Producentów Soków wynika, że popyt na zagęszczony sok jabłkowy jest stabilny z tendencją spadkową. Przeciętny Europejczyk wypija co rok 12 l soków, czyli mniej niż w latach poprzednich. Co więcej, największą popularnością cieszą się soki pomarańczowe, a nie jabłkowe.

Rynek się globalizuje. Także w przypadku owoców. W tym sezonie ze świata dla polskich sadowników przyszły niestety złe informacje.

Polska co roku produkuje ok. 300 tys. t. koncentratu soku jabłkowego. Z tego zdecydowaną większość musimy sprzedać na zagranicznych rynkach, gdzie – jak widać – konkurencja jest z roku na rok coraz ostrzejsza. Do tego dochodzi oczywiście wciąż za niskie spożycie jabłek konsumpcyjnych oraz rosyjskie embargo na unijną żywności.

To wszystko stało się zabójczą mieszkanką dla polskiego sadownictwa. I to dlatego w tym sezonie za kilogram jabłek przemysłowych zakłady przetwórcze płaciły zaledwie 15–20 gr, czyli zdecydowanie poniżej kosztów produkcji. Niestety perspektywy szybkiej poprawy sytuacji są mało prawdopodobne.

W dodatku niewesołe wnioski dla wszystkich sadowników przedstawił ostatnio prof. Eberhard Makosz z Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych. Profesor pisze, że oprócz wspierania eksportu, promocji i konsolidacji branży potrzebne są również inne zdecydowane działania, w tym likwidacja sadów jabłoniowych i wycofanie jabłek z produkcji. Jego zdaniem zbiory powinno się zmniejszyć nawet o ok. 1 mln t! Przy takich zbiorach nadal będziemy największym producentem jabłek w Europie, ale za to z szansami odgrywania ważnej roli na światowym rynku.

producenci jabłek katner

Zdaniem prof. Makosza, produkcja jabłek w Polsce powinna zostać zmniejszona.

 

Przeczytaj koniecznie: Ani UOKiK, ani służby specjalne nie pomogą sadownikom!

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 0 / 5. Liczba głosów 0

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o