Dachy kryte strzechą sposobem na rolnictwo ekologiczne

Kiedyś dachy pokryte strzechą stanowiły synonim biedy. Dziś powracają w wielkim stylu i są rozwiązaniem, z którym kojarzy się rolnictwo ekologiczne w Polsce.

Domy ze strzechą powoli stają się atrybutem mody i luksusu – to bardzo dobre ekologiczne pokrycie, a dodatkowo wyjątkowo dobry izolator. Alfred Smolczyński z Rozwarowa (woj. zachodniopomorskie) od wielu lat miał do czynienia z trzciną. Już jego rodzice, prowadząc typowe gospodarstwo rolne, jako zajęcie dodatkowe traktowali wyroby z trzciny, najczęściej tworząc maty. Pan Alfred poszedł krok dalej. Postanowił postawić na rolnictwo ekologiczne i rozpocząć produkcję trzciny na szerszą skalę. Zawsze słynął z niekonwencjonalnych pomysłów. Jednym z nich były dachy pokryte strzechą trzcinową.

W zgodzie z naturą = rolnictwo ekologiczne

Alfred Smolczyński prowadzi gospodarstwo rolne. Dysponuje ponad 600 ha własnych gruntów. Drugie tyle dzierżawi.

ochrona wodniczki - rolnictwo ekologiczne w Polsce

Rolnictwo ekologiczne w Polsce coraz częściej rozwija się na terenach Natura 2000, na których bytuje m. in. wodniczka – gatunek zagrożony wyginięciem w skali globalnej.

Ponad 400 ha znajduje się w obszarze Natura 2000. W ramach unijnego projektu LIFE-Nature swoją enklawę znalazła tam wodniczka, niewielkich rozmiarów ptak migrujący z rodziny trzciniaków. Jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem w skali globalnej z racji rozwoju infrastruktury, a także masowym osuszaniem terenów podmokłych. Na ziemiach państwa Smolczyńskich szacuje się liczebność wodniczki na ok. 2500. Dlatego te tereny tak chętnie są odwiedzane przez ornitologów z całego świata. Chcą koniecznie zobaczyć i zbadać ostatnią ostoję tego ptaszka na zachodzie Polski.

Łąki, które zamieszkuje wodniczka, to ekologicznie czyste, dziewicze tereny. Staramy się tam nawet nie wchodzić, by nie uszkodzić gniazd z jajami tych cennych pięknie śpiewających ptaków. W Niemczech dla przykładu tego ptaka już w ogóle nie ma – mówi pan Smolczyński.

Znaleźć swoje miejsce na ziemi

Pan Alfred z uśmiechem na ustach mówi: „Ameryka mnie nie chciała, to sobie ją zbudowałem w Rozwarowie”. Starał się dwukrotnie o wizę, nie otrzymał jej. Postawił więc na rolnictwo ekologiczne w Polsce.

rolnictwo ekologiczne

Pan Alfred Smolczyńki na maszynie do cięcia trzciny, którą sam zaprojektował. Gospodarz postawił na rolnictwo ekologiczne w Polsce.

Gospodarstwo rozpoczęło swoją działalność u schyłku lat 80. ubiegłego stulecia. Przyjechałem na te tereny z Polic. Pływałem na żaglówkach i często przyjeżdżałem na regaty. Bardzo mi się tutaj podobało. Swego czasu miałem pomysł, żeby robić coś ciekawego w życiu, początkowo prowadziłem uprawę warzyw, raz z lepszym, raz gorszym skutkiem. Chciałem wyjechać do USA za tzw. chlebem, siostra mnie namówiła na wyjazd do Niemiec. Po sześciu dniach wróciłem do Polski i zacząłem się rozglądać za trzcinowiskami – opowiada pan Alfred.

Uprawa trzciny i trawy

Przyjechałem tu, do Rozwarowa, wydzierżawiłem część trzcinowisk, później sukcesywnie dokupowałem ziemię od okolicznych rolników indywidualnych, a także od byłych przedsiębiorstw rolnych. Dziś prowadzimy rodzinne gospodarstwo, żona, córka i syn również efektywnie włączają się w prace. Postawiliśmy na rolnictwo ekologiczne. Specyfiką naszego gospodarstwa jest uprawa trzciny i trawy. Grunty orne są w całości wysiane trawą, z której swego czasu robiliśmy sianokiszonkę. W tej chwili oddajemy siano zaprzyjaźnionym rolnikom. Jeszcze niedawno miałem ponad 300 szt. bydła mięsnego, głównie rasy Charolaise, Hereford i Limousine. – mówi Pan Alfred.

Specyfiką naszego gospodarstwa jest uprawa trzciny i trawy. Grunty orne są w całości wysiane trawą, z której swego czasu robiliśmy sianokiszonkę.

Alfred Smolczyński, rolnik z Rozwarowa

Rolnictwo ekologiczne w Polsce coraz częściej rozwija się na terenach Natura 2000  – To była duża produkcja zwierzęca, lecz zdecydowałem się sprzedać całe stado. Wymusiła to na mnie obecna ekonomia. Mamy ponad 400 ha ziemi w obszarze Natura 2000, przeznaczonym na ochronę ptaków. Tam właśnie prowadzimy wypasy krów, które obecnie wypożyczam od rolników, służą jako żywe kosiarki, użyźniając jednocześnie te łąki. Włączamy w ten prosty sposób program ekologiczny – dodaje.

Jak pomysłowy Dobromir

Na początku swojej działalności pan Smolczyński dzierżawił trzcinowiska. Musiał doprowadzić do stanu używalności jeszcze poniemieckie rowy melioryzacyjne, poprawić wały, powycinać zbędne krzaki, przytrzymywać w odpowiedni sposób dostęp wody, by trzcina się naturalnie rozrosła, tak jak perz, przez kłącza. Dzięki takim zabiegom trzcina rozrasta się bardzo ładnie. Cykl wzrostu tej rośliny trwa ok. 4 miesięcy. Pod koniec sierpnia już się wykłasza. Żniwa trzcinowe zaczynają się początkiem grudnia i trwają czasem do marca. Po pierwszych przymrozkach, gdy opadną liście i trzcina wybarwi się na słomkowy kolor, a poziom wilgotności osiągnie 16–18%, wówczas specjalistyczne maszyny wjeżdżają w grzęzawiska.

rolnictwo ekologiczne

W związku z tym, jak rośnie trzcina, jej uprawa byłaby trudna bez wyspecjalizowanych maszyn.

Dobre maszyny to podstawa

Teraz mamy do dyspozycji maszyny, które jeżdżą, koszą, wiążą. Maszyna wjeżdża w bagna, jak jest odpowiednia pogoda. Kiedyś musiałem chodzić w gumowcach po wodzie, zgarniać naręcza trzciny. Okrutnie mozolne zajęcie. Zbudowałem maszynę do cięcia trzciny, a właściwie odtworzyłem z głowy na wzór starej, która wcześniej uległa zniszczeniu.

Kiedyś podczas żniw potrzebowaliśmy ok. 100 osób, dziś pracę przejęły w dużej mierze maszyny.

Alfred Smolczyński, rolnik z Rozwarowa

Maszyna była co prawda prymitywna, na gąsienicach, ale spełniała swoje zadanie, potrafiła zastąpić pracę kilkunastu mężczyzn. Dziś dysponujemy całym kompletem maszyn potrzebnych do obsługi łąk, w które najczęściej zaopatrujemy się w Szwecji. Korzystaliśmy z 2 programów unijnych, jeden z racji innowacyjnej gospodarki i PROW z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Pomogły nam mocno unowocześnić park maszynowyopowiada pan Alfred.

– Pracownicy przyjeżdżają do pracy o 7:30, kiedyś podczas żniw potrzebowaliśmy ok. 100 osób, dziś pracę przejęły w dużej mierze maszyny. 20 ludzi w zupełności wystarczy. W pole wyruszamy, jak tylko dopisze pogoda, pracujemy czasem całą noc. Gdy materiał dotrze na halę, jest zsypywany na specjalne stoły, gdzie pracownicy ręcznie sortują trzcinę, czyszczą i wiążą ostatecznie w wiązki o wadze 5 kg. Tak powstaje tzw. dachówka – dodaje gospodarz.

rolnictwo ekologiczne w Polsce - bele z trzciną

Bele z trzciną. W tym momencie przy trzcinowych żniwach u pana Alfreda pracuje ok. 20 osób.

Rolnictwo ekologiczne w Polsce: ekologia przez duże E

By dach pokryć strzechą z trzciny, konieczne są odpowiednie kąty nachylenia połaci dachu. Optymalną wartością jest ok. 50 stopni. Położenie standardowego dachu na domu jednorodzinnym trwa ok. 3 tygodni, maksymalnie do miesiąca. Zajmuje się tym zazwyczaj 2–3 ludzi. Wytrzymałość takiego dachu to ok. 50/60 lat. Obalony został także mit ceny. Dziś dach kryty strzechą jest tańszy od tradycyjnej dachówki.

Jak się położy dach z trzciny, przez pierwsze 10–15 lat nie trzeba robić nic, później dochodzi mech, który należy ręcznie wyczyścić.

Alfred Smolczyński, rolnik z Rozwarowa

Istnieją dwa sposoby montażu trzciny na dachu, stara metoda niemiecka, tzw. szycie drutem nierdzewnym, i nowa, duńska – przy pomocy specjalnych śrub.

Jakie są plusy dachu z trzciny?

To bardzo dobry izolator temperatury. Latem w mieszkaniu nie jest potrzebna klimatyzacja. Jest cichym dachem, nie słychać deszczu, gradu. Dach w zasadzie żyje swoim życiem. Tam lubią zimować np. trzmiele. To enklawa dla małych ptaszków. Jak się położy dach z trzciny, przez pierwsze 10–15 lat nie trzeba robić nic, później dochodzi mech, który należy ręcznie wyczyścić. Na obecną modę krycia dachów strzechą miał wpływ tylko i wyłącznie powrót do natury. Choć estetyka również robi swoje – by kryć strzechą, powinno być odpowiednie otocznie, trudno wyobrazić sobie dach kryty strzechą w centrum miasta – podkreśla Alfred Smolczyński.

ekologiczne dachy

Domy z trzcinowymi dachami to piękny widok. Niestety, niekoniecznie miejski.

Życie pisze swój scenariusz

Urodziłem się w odpowiednim czasie i miejscu, to największy generator sukcesu, poza tym praca, nic więcej. Z wykształcenia jestem mechanikiem i może to właśnie pomogło mi zbudować pierwszą maszynę. Ciągle modernizujemy maszyny koszące. Marzy mi się maszyna, która czyściłaby trzcinę na miejscu wycinki. W niedalekiej przyszłości chciałbym zwozić te odpady do siebie i uruchomić kotłownię na bazie biomasy, by uzyskać jak najwięcej energii cieplnej z odpadów. Bardzo lubię swoją pracę, nie wyobrażam sobie innej. I życie, i praca, wszystko się zmieszało, czasem muszę gdzieś wyjechać, by po ludzku sobie odpocząć od wszystkiego – podsumowuje Alfred Smolczyński.

 

Interesuje Cię rolnictwo ekologiczne w innej odsłonie? Zobacz: Owies: doskonałe zboże do ekologicznej uprawy

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 5 / 5. Liczba głosów 2

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *