Francuzów oburza nie tylko cena polskich jabłek w handlu

fot. Anita Łukawska

Cena polskich jabłek w handlu, tak atrakcyjna dla konsumentów, budzi jednocześnie sprzeciw producentów. Ostatnio była przyczyną wzburzenia francuskich sadowników. Sprawdźmy, o co dokładnie chodzi…

Francuskich sadowników wzburzyła cena polskich jabłek w handlu jednej z sieci. Właściwie wściekłość wzbudziła nie tylko cena, ale obecność polskich jabłek.

Reklama

Francuscy producenci przeciwko Carrefourowi — powodem cena polskich jabłek

Po demonstracyjnym wycinaniu sadów przez francuskich sadowników teraz przychodzi protest w sprawie polskich owoców na półkach sklepowych. Wycinka miała zwrócić uwagę opinii publicznej na konieczność podniesienia cen jabłek w handlu o 20 centów na kilogramie. Zaproponowana podwyżka wynikała z wyższych kosztów produkcji w bieżącej kampanii. Jednakże to była pierwsza część działań.
Niedawno zainscenizowano kolejny odcinek sagi. Teraz to Carrefour, gigant handlu detalicznego znalazł się na celowniku Stowarzyszenia Francuskich Producentów Jabłek (ANPP). Jest on winny sprzedaży polskich jabłek Golden lub Gala po cenie 2,99 euro za dwukilogramową torbę.

Cena ta jest wyższa niż cena tych samych odmian, ale pochodzenia francuskiego sprzedawanych w innych dużych sklepach. I to mimo to, że Carrefour kupuje polskie jabłka za około połowę ceny francuskich. Dobry sposób dla Carrefoura na zwiększenie marży poprzez branie konsumentów i producentów za głupców — zauważa sarkastycznie na swoim profilu Linkedin ANPP.

Czy Carrefour ugnie się przed sadownikami?

W kraju takim jak Francja Carrefour powinien zdaniem niektórych komentatorów odpowiedzieć na krytykę, która będzie miała duży wpływ na opinię publiczną. A to dlatego, że temat jest tak gorący.
Jednakże pokazuje on, jak sprawnie francuscy producenci jabłek posługują się mediami. Wiedzą oni, jak dotknąć właściwych strun opinii publicznej, aby ustawić ją po swojej stronie. Już w przeszłości środowisko francuskich sadowników podejmowało medialne działania w obronie swoich interesów. W ubiegłym sezonie głośny był temat „gruszkowej dżungli”, którego celem było demaskowanie produktów pakowanych m.in. bez oznaczonego pochodzenia. Przedstawili oni wiele przykładów na to, jak importowane gruszki nieuczciwie konkurowały ze zdziesiątkowaną produkcją krajową? Artykuł uzyskał sporo kliknięć i miał także pewien wpływ na rynek. Jednakże z dużym prawdopodobieństwem skończyło się na nagonce medialnej, ponieważ nie było sygnałów o dalszych działaniach w tym temacie.

A jak wygląda cena polskich jabłek w polskim handlu?

Niestety praktyki dużych sieci handlowych w Polsce nie budują wizerunku polskiego jabłka. Z jednej strony szkodzą promocje, w których nieprzesortowane jabłka ze skrzyniopalet sprzedaje się po nieco ponad złotówce za kilogram. Jabłka pakowane w torby są niewiele droższe.

Z drugiej strony brakuje promocji markowych jabłek z polskich sadów. Na przykład „Jabłka Grójeckie” nierzadko są poutykane między skrzynkami tanich jabłek na wagę. Dobrym przykładem jest też los klubowego jabłka Cameo. Zaczynało ono sezon w cenie 6,66 zł za wytłoczkę z czterema owocami, a pod koniec sezonu oferowano je w cenie odmian popularnych.

Jednocześnie w marketach można znaleźć importowane jabłka oferowane czasami w cenie o kilka złotych wyższej niż krajowe. I zazwyczaj nie są to odmiany klubowe, lecz popularne. Przykładem jest np. nadająca się praktycznie tylko na przetwory i ciasta odmiana Granny Smith. Jednakże handlowcy z sieci chuchają i dmuchają na ten zagraniczny towar. A polski nierzadko gnije w wytłoczkach, psując opinię o polskich owocach. Czy to się skończy lepiej nawet nie zgadywać. Ale za dużymi sieciami stoi zazwyczaj zagraniczny kapitał.

Źródło: Italiafruit.net


Czytaj też: Nagminne karczowanie sadów jabłoniowych we Francji

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *