Jabłka z Nowej Zelandii czekają na kupców

Jabłka z Nowej Zelandii są synonimem wysokiej jakości i wyjątkowych walorów smakowych. Dzięki temu wyróżniają się one na całym świecie. Także w tym roku nowozelandzka oferta trafi na cały świat mimo kłopotów.
Jabłka z Nowej Zelandii kierowane są na konkretne rynki. Wynika to z odmiennych preferencji konsumenckich w różnych krajach świata. Nowozelandczycy skupili się na odmianach klubowych, które dają im większe zyski niż odmiany popularne.
Spis treści
Jak będzie wyglądał zbliżający się sezon?
Nowozelandzki producent i eksporter jabłek i gruszek JR’s Orchards Ltd z regionu Wellington spodziewa się wzrostu eksportu. Zdaniem firmy perspektywy są pozytywne, pomimo problemów z siłą roboczą i logistyką, które mają wpływ na całą branżę.
Jamie Burns, dyrektor operacyjny JR’s Orchards Ltd oświadczyła, że firma spodziewa się wyeksportować o 25% więcej owoców niż w udanym sezonie 2020 r. W związku z tym łączna liczba wyeksportowanych jabłek wyniosłaby około 255 000 kartonów. Ponadto firma planuje od marca do maja 2022 r. dostarczyć 10 000 kartonów gruszek.
Jakie jabłka z Nowej Zelandii oferuje firma?
Firma oferuje obecnie jabłka sześciu odmian: Royal Gala, Sunglow Red, Fuji, Braeburn, Granny Smith i NZ Rose. Na początku marca firma zaczęła zbiory Royal Gala, zaś do nich sukcesywnie dołączą pozostałe odmiany. W 2023 r. zbierze pierwsze jabłka odmiany Lady in Red — intensywnie wybarwionego sporta odmiany Cripps Pink (Pink Lady).
Ponadto ma ona w swojej ofercie cztery odmiany grusz, których zbiory zaczęły się pod koniec lutego.
Jabłka wszystkich odmian w tym sezonie są bardzo dobrej jakości. To przede wszystkim zasługa niemalże idealnych warunków pogodowych, ponieważ wiosna była łagodna zaś lato ciepłe. Ponadto opady deszczu pozwoliły zrezygnować z użycia instalacji nawodnieniowych, przyczyniając się do wzrostu wielkości i jakości owoców.
W tym sezonie prognoza wzrostu JR’s Orchards nieznacznie wyprzedza przewidywania NZ Apples and Pears, które zakładają 17% wzrost całej branży w stosunku do 2020 r. Sezon 2021 był gorszy, ponieważ owoce obrodziły, jednakże na 70 wymaganych firma miała tylko 17 pracowników do zbioru. Zeszłoroczny eksport wyniósł 175 000 kartonów jabłek. Pandemia zmusiła także firmę do rozpoczęcia badań nad nowymi technologiami w pakowalni, przede wszystkim nad robotyką.
Jednakże cała branża sadownicza odnotowała spadek o 25%. W bieżącym roku firma ma pełną obsadę i zatrudnia pracowników sezonowych w ramach programu Recognized Seasonal Employers (RSE) Scheme. Dzięki temu spogląda ona z dużym optymizmem na zbliżający się sezon.
Gdzie trafiają jabłka z Nowej Zelandii?
Firma eksportuje 30% do Wielkiej Brytanii, 35% owoców do pozostałych krajów Europy, 25% do krajów Azji Południowo-Wschodniej. Pozostała część trafia na Bliski Wschód i na rynek indyjski, który obecnie intensywnie się rozwija po długiej blokadzie „covidowej”.
Dobre planowanie pozwoliło poradzić sobie na rynku mimo dwóch lat globalnych zakłóceń wywołanych przez pandemię COVID-19. Jednakże napad zbrojny Rosji i broniąca się Ukraina stanowi nowe poważne wyzwanie dla eksporterów.
Po odcięciu rynku rosyjskiego owoce i warzywa z całego świata lądują w Rotterdamie. Spowoduje to poważne zakłócenia łańcuchów dostaw i doprowadzi do spadku cen. A wszystko to jeszcze przed pojawieniem się owoców z Europy. Jednakże firma pracuje nad rozszerzeniem bazy klientów w Azji i koncentruje się na Wietnamie, Tajlandii oraz Malezji.
Kolejny problem dla nowozelandzkich eksporterów to horrendalne koszty transportu. Są one obecnie prawie dwukrotnie wyższe niż rok temu, a kontenerów nie produkują z gumy, więc przestrzeń w nich jest ograniczona.
źródło: freshfruitportal.com









