Serwisowanie maszyn rolniczych – niezależne punkty będą się rozwijać

Download PDF

Ostatnie lata w ogromnym stopniu zmieniły oblicze polskiej wsi. Jednym z elementów, które uległy największej modernizacji, był park maszyn. Pojawił się sprzęt zdecydowanie bardziej zaawansowany technicznie, zapewniający wyższą wydajność, ekonomikę i komfort pracy, ale jednocześnie bardziej wymagający. Jednocześnie istotne dla gospodarstw stało się serwisowanie maszyn rolniczych. Niezależne serwisy mają tu swoje pole do popisu.

Zarówno używanym maszynom pochodzącym z importu, jak i tym nowym, w znacznej części zakupionym przy wsparciu odpowiednich funduszy, biją kolejne lata, a na ich licznikach przybywa motogodzin. W chwili zakupu na podwórku pojawiał się nowy, lśniący i pachnący świeżością ciągnik, który wystarczyło jedynie zatankować. Z biegiem czasu zaczęły pojawiać się pewne problemy. Jednak w odróżnieniu od prostej „sześćdziesiątki”, nie zawsze da się je rozwiązać za pomocą młotka i śrubokręta, a serwisowanie maszyn rolniczych w autoryzowanym serwisie i koszty takich napraw spędzają sen z powiek. To dlatego rolnicy coraz częściej poszukują niezależnych serwisów. Są one w stanie zaradzić wielu problemom, jednak bez nadmiernego drenowania kieszeni rolnika.

Daniel Melnicki

Daniel Melnicki mówi o problemach rolników z nowymi maszynami oraz o możliwościach rozwoju niezależnych serwisów maszyn rolniczych

fot. Łukasz Wasak

Rozmawialiśmy na ten temat z Danielem Melnickim z serwisu maszyn rolniczych Rolczar z okolic Pułtuska.

Czy da się zauważyć, że serwisowanie maszyn rolniczych zyskuje na zainteresowaniu?

— Tak, widać zwiększone zainteresowanie usługami. Przybywa z sezonu na sezon, z racji tego, że wracają do łask maszyny starsze, proste w obsłudze, tanie w regeneracji. Maszyny zaś nowsze, które mają 2, 3, 4 lata, psuły się bardzo szybko. Koszty ich regeneracji, napraw są naprawdę wysokie z racji tego, że zastosowana technologia jest zupełnie inna, bardziej skomplikowana, wymagająca większego czasu pracy. A przede wszystkim też użytych materiałów. Przykładowo zawór do sześćdziesiątki kosztuje 8 złotych, zawór do głowicy New Hollanda, John Deere’a czy Fendta kosztuje 30 czy 40 złotych za jedną sztukę. I teraz pomnożyć to przez ilość cylindrów, no same zawory powodują wysokie sumy. Nie mówiąc o częściach poważniejszych, typu wał korbowy, typu korbowody. I przykładowo, silnik sześćdziesiątki można zregenerować za 4000 złotych, silnik też czterocylindrowy podobnej mocy jak sześćdziesiątki ­- wychodzi 10, 15, 12 tys., w zależności, jaki to jest model silnika, bądź model maszyny.

Dodatkowe koszty związane są z osprzętem do silników: filtry DPF, katalizatory…

— No chociażby nawet z tego tytułu te silniki są dużo droższe w eksploatacji. Posiadają EGR-y, które niestety, teoretycznie one mają wspomagać ochronę środowiska, ale w praktyce zabijają silniki, są drogie też w eksploatacji, w użytkowaniu. Filtry są niestety drogie, bo do zwykłych ciągników, do zwykłych silników filtr kosztuje w granicach 20, 15 złotych. Do zachodnich niestety za filtry trzeba wydać grubo powyżej 100 złotych, 200, 300, w zależności, jaki to jest model silnika.

Do tego dochodzą lepszej jakości oleje i inne materiały eksploatacyjne?

serwisowanie maszyn rolniczych

Silniki starszych ciągników są mniej wymagające jeżeli chodzi o stosowane materiały eksploatacyjne

fot. Łukasz Wasak

— Tak, to na pewno. Przykładowo do polskich maszyn zalewa się zwykły olej. Jeżeli to jest trzydziestka, sześćdziesiątka, wystarczy zastosować podstawowy olej, gdzie załóżmy litr kosztuje około 6-10 złotych. Tak w przypadku maszyn zachodnich, gdzie silniki są bardziej wymagające, używa zdecydowanie lepszych olejów. Za litr można zapłacić nawet 20, 25, do 30 złotych.

Rolnicy przyzwyczajeni do zalewania tych tańszych olejów praktykują to w nowych maszynach?

Rolnicy już się przekonali, że jeżeli kupią dobrej jakości olej, czy wymienią na czas, nawet dwa razy do roku, to maszyna jest zdecydowanie lepsza.

— Powoli się to zmienia. Powoli się przyzwyczajają, aczkolwiek mentalność taka pozostała trochę na tych starych silnikach trzydziestki, sześćdziesiątki, że jeżeli wymienił raz na 5 lat olej, no to super, jak nie wymienił, tak na dobrą sprawę nic się nie dzieje. Jeździ dalej. I czasami rolnicy przekładają to na nowo zakupione maszyny, gdzie te silniki są naprawdę wymagające, jeżeli chodzi o jakość oleju. Nie musi on być może najwyższych lotów, niech nie będzie najdroższy, ale niech on będzie wymieniony na czas, z filtrami. Rolnicy o tym czasami zapominają, a czasami troszeczkę odchodzą od tego celowo, bo wiadomo to są koszty. Wymiana oleju w zachodniej maszynie to są koszty 500 złotych, do tego doliczyć filtr, no to załóżmy nawet dochodzi czasami do 1000 złotych, w zależności jaka to jest maszyna. Aczkolwiek tendencja jest dobra. Widzę, że już jest coraz lepiej, że rolnicy wolą zainwestować. Już się przekonali, że jeżeli kupią dobrej jakości olej, czy wymienią na czas, nawet dwa razy do roku, to ta maszyna jest zdecydowanie lepsza. Wtedy też serwisowanie maszyn rolniczych jest rzadsze, mniej później w razie jakiejkolwiek naprawy muszą wydać pieniędzy.

W nowoczesnych maszynach naszpikowanych elektroniką rolnik właściwie nie ma co sam naprawiać?

proste ciągniki

Proste ciągniki rolnicy byli w stanie naprawić własnymi siłami. Nowoczesne, naszpikowane elektroniką, stanowią wyzwanie nawet dla wielu serwisów.

fot. Łukasz Wasak

— Nie ma co. Samodzielne serwisowanie maszyn rolniczych ma coraz mniejszy sens. Mało tego, powiem nawet, że zakład, który zajmuje się, tak jak my, regeneracją silników, pewnych rzeczy nawet my nie bardzo chce się podjąć. Bo jeżeli chodzi o te nowe silniki, te systemy EGR, elektronikę, sterowanie, pompy typu common rail, no niestety to już wymaga naprawdę specjalistycznego zakładu, a przede wszystkim komputera. Nie każdy się tego podejmuje. Jest wielu mechaników, którzy chcieliby to robić, ale brakuje doświadczenia i umiejętności. To są wszystko nowe rzeczy. Także z elektroniką na razie jest różnie. Ja niejednokrotnie się spotkałem, że serwis, który obsługuje swój dany produkt, nie potrafi sobie poradzić z takimi rzeczami. Nie radzą sobie, odsyłają, powiedzmy do jakichś tam fachowców, którzy, z doświadczenia, przełożonego gdzieś z silników samochodów ciężarowych radzą sobie z takimi sytuacjami.

Mnogość nowoczesnego sprzętu, powoduje że zapotrzebowanie na niezależne serwisy będzie wzrastać…

— To na pewno. Jeżeli chodzi o serwisowanie maszyn rolniczych takie bardziej już wyspecjalizowane, to myślę, że dopiero nadchodzi czas dla takich punktów. Jeżeli ktoś by chciał w tym kierunku, jak najbardziej. My o tym myślimy właśnie, jak zakupić sprzęt taki elektroniczny, żeby móc podejmować regenerację nawet nowych silników. Bo umiejętności szlifowania maszyn, regeneracji, jak najbardziej mamy, ale do pewnych rzeczy bez komputera nawet nie ma co podchodzić. Niestety, nowoczesność tego wymaga.

Dziękuję za rozmowę

Dodaj komentarz