Ceny mleka: czy jest szansa, że mleko zdrożeje?

Niewiele ponad złotówkę kosztuje dziś przeciętnie litr mleka w skupie w środkowej Polsce. Te stawki są nieopłacane – mówią producenci. Czy będzie drożej?
– Duzi producenci mleka jeszcze zwiększają produkcję, bo chcą ilością odrobić zysk stracony na obniżce ceny w skupie – mówi Paweł Małecki, hodowca z Podlasia. – Mali hodowcy tego nie zrobią, bo nie mają jak. Trzeba się zaopatrzyć w dobrą paszę i… przeczekać.
Tylko jak długo? Rolnicy nie mają wątpliwości, że uwolnienie kwot mlecznych w opłacalnej do tamtej pory produkcji mleka spowodowało dzisiejszą nadprodukcję. Sytuację pogłębiło jeszcze embargo rosyjskie.
Według danych GUS w lutym br. wyniosły one przeciętnie 109,54 zł/hl, tj. były o ponad 9% niższe niż rok wcześniej i 29% wobec rekordu z grudnia 2013 r.
Obserwacje rolników potwierdzają eksperci ekonomiczni.
– Po silnych wzrostach obserwowanych przez cały 2013 r., od początku 2014 r. ceny skupu mleka systematycznie spadają – mówi Marta Skrzypczyk, koordynator analityków agrobiznesu Banku Zachodniego WBK. – Według danych GUS w lutym br. wyniosły one przeciętnie 109,54 zł/hl, tj. były o ponad 9% niższe niż rok wcześniej i 29% wobec rekordu z grudnia 2013 r. Te obniżki to odpowiedź na szereg zmian zachodzących na rynku światowym – przyrost produkcji mleka w regionach należących do czołówki eksporterów przetworów mleczarskich (w tym w Polsce), rosnący wolniej od oczekiwań popyt importowy (w Chinach, Afryce) oraz embargo nałożone przez Rosję w sierpniu 2014 r.
Zatem zdaniem ekspertów agrobiznesu z Banku Zachodniego WBK, Rosja jest tylko jednym z elementów układanki, choć ważnym.

– Sami polskiego mleka nie wypijemy, tym bardziej, że import z zachodu jest duży – mówi pan Zdzisław, rolnik z woj. łódzkiego.
– Jej udział w światowych obrotach artykułami mleczarskimi wynosił w 2013 r. 5%, w tym w naszym eksporcie serów sięgnął 15% (i prawie 4% w produkcji), zaś masła i mleka w proszku – 6% – dodaje Marta Skrzypczyk z Banku Zachodniego WBK. – Z tego też względu wpływ Rosji na kondycję mleczarni, a tym samym rolników, jest bardzo duży.
– Pocieszamy się, że gdy wprowadzano kwoty mleczne, było gorzej i przetrwaliśmy – mówi pan Zdzisław, rolnik z woj. łódzkiego. – Ale teraz nie słychać żadnych dobrych wiadomości. Mówi się o lepszej reklamie mleka, ale to nic nie da, zarobią tylko firmy marketingowe. Sami polskiego mleka nie wypijemy, tym bardziej, że import z zachodu jest duży. Wystarczy wejść do sklepu spożywczego… Dla klienta w mieście liczy się tylko cena i nie ma pojęcia, że litr mleka w skupie kosztuje złotówkę.
Pan Zdzisław deklaruje, że swoich krów pod nóż nie odda. Ale chciałby mieć nadzieję, że będzie lepiej. Czy jest na to szansa?
– W najbliższych miesiącach nie spodziewamy się dużych zmian na rynku – wyjaśnia Marta Skrzypczyk, ekspert Banku Zachodniego WBK. – Nagromadzone zapasy (głównie serów i mleka w proszku) i wciąż wysoka produkcja mleka w Unii nie pozwalają na odwrócenie spadkowych tendencji cen.
Zdaniem ekspertów agrobiznesu, pozytywnym sygnałem jest zwiększenie importu artykułów mlecznych przez Chiny, ale też poprawa koniunktury w pozostałych krajach Azji oraz w USA i samej UE.
– Może to przełożyć się na niewielki wzrost eksportu z Polski, ale raczej dopiero w II połowie roku – mówi pani ekspert. – Lekkie przyspieszenie wzrostu PKB w Polsce i poprawa nastrojów konsumentów będą sprzyjać także ożywieniu popytu na artykuły mleczne w kraju. Biorąc to wszystko pod uwagę, jest wysoce prawdopodobne, że ceny skupu w Polsce w najbliższych miesiącach ulegną dalszej obniżce, ale naszym zdaniem nie spadną do poziomu notowanego w 2009 r., tj. 0,9 gr/l. Pod koniec roku możliwa jest już poprawa sytuacji rolników. Oceniamy, że ceny mogą wtedy kształtować się na poziomie 100–107 zł/hl.









