Minikiwi nikogo nie dziwi? Polski superowoc z antypodów

Minikiwi to polski superowoc zaliczany do tzw. kategorii superfood. Niedawno miał nawet poświęconą sobie konferencję prasową.
Choć słowa „superfood” nie znajdziemy w słowniku języka polskiego, coraz częściej stosuje się je na określenie żywności wyjątkowo sprzyjającej naszemu zdrowiu. Z pewnością są to produkty eko, bio oraz fit. Zwolennicy językowej globalizacji nie widzą w tym nic złego i twierdzą, że ujednolicenie terminów ułatwia porozumienie. Choć forma słowa pozostaje kwestią gustu i dyskusji, nad „treścią” warto się pochylić.
Spis treści
Minikiwi – „czas na polskie superowoce!”
Minikiwi, rodzaj owoców przynależny do superfood, dodaje zdrowia. Z zewnątrz przypomina agrest, w środku wygląda identycznie jak kiwi w wersji oryginalnej. Jako witaminowa bomba świetnie wzmacnia organizm. Ojcem polskiej wersji nowozelandzkiego owocu jest dr hab. Piotr Latocha ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Minikiwi, obok m.in. aronii, zaliczono w poczet owoców szczególnie wartościowych i włączono do kampanii „Czas na polskie superowoce!”.
Sezon na minikiwi trwa
25 września na plantacji minikiwi w Bodzewie koło Grójca odbyła się konferencja prasowa, podczas której przedstawiono korzyści płynące z uprawy owocu. Uczestniczył w niej m.in. podsekretarz stanu Ryszard Zarudzki. – Polska ma superowoce, a dzięki minikiwi mamy je do października – mówił polityk. – Truskawki, maliny, jagoda kamczacka, czarna porzeczka, borówka wysoka, aronia, jeżyny, agrest i do tego minikiwi. Cieszy, że mamy naukowców i plantatorów, którzy potrafią współpracować i wprowadzać do uprawy nowe gatunki. Pierwszy sukces minikiwi to właśnie modelowy debiut „od nauki do praktyki” – dodał. Więcej o spotkaniu oraz właściwościach superowocu tutaj.
Minikiwi jak minispódniczka
Minikiwi, podobnie zresztą jak superowoc, to wyrazy niewystępujące w oficjalnym słowniku języka polskiego. Poszukiwacze językowych skarbów mogą poczuć się jak Indiana Jones tropiący zaginioną arkę lub ewentualnie Jan Kochanowski tworzący cykl trenów: bo słów takich pełno, a jakoby ich nie było. Wszystko za sprawą przedrostków. Mini, super, ultra, ekstra to tylko niektóre z popularnych wzmocnień, tak chętnie używanych na co dzień.
Ekstraklasa, ale: klasa ekstra
Wyrazów zasilonych takim przedrostkiem na ogół nie znajdziemy w profesjonalnych poradniach językowych – a przynajmniej nie od razu. Dlatego warto zapamiętać generalną zasadę: wyrazy składające się z cząstki super, ultra etc. zawsze piszemy razem, bez wyjątków. Wakacyjna superpogoda nie zachęca do siedzenia przed telewizorem, nawet gdy w planie jest rozgrywka ekstraligi z supermanami. Co innego miniszorty – te są mile widziane, gdy za oknem panuje ultraskwar. A minister środowiska mówi, że elektroodpady to cenne źródło energii i zachęca, by elektrośmieci traktować odpowiedzialnie. Minikiwi to superowoc, ale już: kiwi w wersji mini zaliczamy do owoców, które są super. Zatem: tylko minikiwi – pisownia mini kiwi oraz mini-kiwi to zwykły błąd ortograficzny.
Pole językowe rolników
Język polski nie należy do najłatwiejszych (polska „żywność”, „pokarm”, „jedzenie”, „strawa”, „pożywienie”, „wikt” to po angielsku po prostu „food”), ale można go oswoić. Dlatego rozpoczęliśmy cykl, w którym rozkładamy na czynniki pierwsze słowa wyłowione z rolniczego wszechświata. Kolejny artykuł już wkrótce, zapraszamy!
Jeśli przegapiłeś poprzednie, możesz zapoznać się z nimi tutaj:
- Dożynki czy dorzynki?
- Na początku był rolnik
- Agro Show, show-agro, event rolniczy?
- Eko, bio, fit – dla rolnictwa to nic nowego
- Woła wrzesień, że już jesień – co znajdziemy w przysłowiach?
- Jesienią, na jesieni, w jesieni? Jak jest poprawnie?
- Czy różni się ciągnik od traktora?
- Polski jabłecznik na tajskich stołach
- Kto ma owce, ten ma co chce – udany sezon
Źródło: MRiRW, money.pl










