Problemy z importem: jak zboże z Ukrainy wpływa na polskie rolnictwo?

Ceny zbóż w skupach są niskie... Powód? Słaba jakość ziarna z tegorocznych zbiorów oraz import zbóż z Ukrainy. Co na to rolnicy?

Każdy kolejny tydzień przynosi zapowiedzi kolejnych kontroli. Ale efektów nie ma. Ceny zbóż w punktach skupu są niskie i to co najmniej z 2 powodów. Pierwszym jest słaba jakość ziarna z tegorocznych zbiorów. Drugim – import zbóż z Ukrainy.

Ukraina dostała właśnie zgodę Komisji Europejskiej na bezcłowy eksport do krajów unijnych ponad 1 mln t zbóż. Ze względu na koszt transportu – większość z tego zboża trafi do Polski.

Pisałem do poprzedniej pani premier, pisałem do obecnej pani premier, że Ukraina jest dla nas ekonomicznym wrogiem – bez rezultatu.

Bronisław Węglewski, prezes Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego

– Jeżeli oficjalnie jest 1 mln, to spokojnie wejdą do nas ze 4 mln – mówi Krzysztof Nowacki, rolnik z Lubelszczyzny. – Wszyscy wiemy, jak jest. Granica nie jest szczelna, każdy myśli tylko o tym, jak zarobić. Producenci na Ukrainie chcą sprzedać, nasze skupy chcą jak najtaniej kupić. A polski rolnik nikogo nie obchodzi.

– Ukraina nas niszczy – mówi bezwzględnie Bronisław Węglewski, prezes Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego. – W 2014 r., z inicjatywy eurodeputowanych Pawła Zalewskiego i Pawła Kowala, Parlament Europejski obniżył cła na produkty z Ukrainy. 25 kwietnia 2014 r. weszło w życie rozporządzenie KE obniżające cło na szereg towarów z Ukrainy. Tak to się zaczęło. Pisałem do poprzedniej pani premier, pisałem do obecnej pani premier, że Ukraina jest dla nas ekonomicznym wrogiem – bez rezultatu. Wpuszczamy ukraińskie zboże bez kontroli, kosztem polskich chłopów.

import zboża z Ukrainy

Tegoroczne ceny za zboże w skupach są niskie również dlatego, że przez deszczową pogodę spadła jakość ziarna.

Słaba jakość. Ukraina pomoże?

Rok 2016 jest dla polskiego rynku zbóż niekorzystny. W zasadzie w każdym województwie rolnicy narzekają na jakość zbieranego ziarna. Najpierw zimowe wymarznięcia, potem sucha i chłodna wiosna i wreszcie deszcze… gdy już trzeba było rozpocząć zbiór. Ziarno jest mokre, kiepskiej jakości, a zbóż konsumpcyjnych brakuje.

Ceny są za niskie – mówi Kazimierz Wilk, rolnik spod Rawy Mazowieckiej. – Siejemy, dbamy i zbieramy, co się urodzi, ale nie mamy wpływu na pogodę. Deszczowy lipiec i początek sierpnia spowodowały, że zbieramy zboże mokre. Mało kto ma suszarnię, a w skupie odliczają 15–20 zł za każdy nadmiarowy procent wilgotności ziarna. Najlepiej, jakbyśmy im za darmo oddali.

W tym roku tona pszenicy kształtuje się w okolicach 550 zł (w 2015 – 680 zł/t), żyta 430 zł (w 2015 – 520 zł/t). Sytuacja nie napawa optymizmem.

Bronisław Węglewski, prezes Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego

Rolnicy zdają sobie sprawę, że większość zbieranego ziarna nadaje się tylko na paszę.

– Ale właśnie dlatego ziarno konsumpcyjne powinno być drogie. A nam mówią: jak nie macie, to z Ukrainy przyjedzie – dodaje pan Kazimierz.

Sami pracownicy skupów nie ukrywają, że ceny ustalane są w zależności od tego, ile ziarna i w jakiej cenie przychodzi z Ukrainy. I to nie tylko na ścianie wschodniej, ale w całej Polsce.

– Sami sprawdzamy w całej Polsce, jakie są ceny zbóż – powiedziała nam Diana Szaban z Firmy Handlowej Rafał Karp z Dąbrowy pod Tomaszowem Mazowieckim. – O tym, jakie są ceny wszędzie, decyduje import z Ukrainy.

Polscy rolnicy są więc w tym roku w trudnej sytuacji.

– Nasze zboże w tym roku jest drobne i gorszej jakości – dodaje Bronisław Węglewski. Ceny również są niższe. W tym roku tona pszenicy kształtuje się w okolicach 550 zł (w 2015 – 680 zł/t), żyta 430 zł (w 2015 – 520 zł/t). Sytuacja nie napawa optymizmem, choć według danych GUS zbiory będą o ok. 5% wyższe od roku poprzedniego. Ale to ostatnie wydaje się mało prawdopodobne.

Ukraina produkuje 32 mln t pszenicy rocznie. Na własne potrzeby idzie 12 mln t. Te 20 mln t nadwyżki musi gdzieś trafić…

Zbigniew Kwiatkowski, doradca WODR

Tymczasem na Ukrainie odnotowuje się skokowy wzrost produkcji zbóż.

– Na Ukrainie w 2015 r. wyprodukowano 62 mln t zbóż – z czego sprzedano 32 mln t – mówi prezes łódzkiej izby. – W tym roku Ukraina planuje wyprodukować 100 mln t, czyli o 38 mln więcej niż rok temu. Polska wyprodukuje tylko 28 milionów t zbóż. Wyobraźmy sobie, że 10% ukraińskiej produkcji wejdzie do Polski. To zmniejszy nasz eksport za granicę i obniży nam cenę o co najmniej 20%. Ukraina jest wielkim zagrożeniem dla polskiego rolnictwa i polskich rolników, ponieważ ponad połowa rolników zajmuje się produkcją roślinną. W 2014 r. Polska pod presją Unii Europejskiej zgodziła się na zniesienie ceł na ukraińskie produkty i stąd spadająca od 2 lat cena zboża.

Warto się zastanowić, co sprawia, że możliwy jest skokowy wzrost produkcji zbóż na Ukrainie. Prezes Węglewski nie ma wątpliwości: – Jakie tam są ziemie, to wiemy wszyscy – mówi. – A teraz jest możliwość długoletniej dzierżawy ziemi na Ukrainie przez osoby z zachodu Europy. Także Polacy pracują tam i uczą zabiegów agrotechnicznych. Bez przesady można powiedzieć, że Ukraina odbiera naszym rolnikom chleb.

– Ukraina produkuje 32 mln t pszenicy rocznie – mówi Zbigniew Kwiatkowski, doradca Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Poznaniu. – Na własne potrzeby idzie 12 mln t. Te 20 mln t nadwyżki musi gdzieś trafić…

import zboża z Ukrainy

Każdego dnia widzimy przejeżdżające koło nas tiry załadowane ukraińskim ziarnem – mówi Krzysztof Nowacki, rolnik z Lubelszczyzny.

Jedzie zboże, jedzie…

Znając pomysłowość i zaradność Polaków i handlujących z nimi Ukraińców, rolnicy są przekonani, że do Polski wjedzie znacznie więcej zboża, niż pozwala na to kontyngent.

Jeśli już wpuszczane jest do Polski to ziarno, to powinno pochodzić tylko z takich upraw, jakie my musimy prowadzić. Bo inaczej, to nie jest żaden wolny rynek, tylko nieuczciwa konkurencja.

Krzysztof Nowacki, rolnik z Lubelszczyzny

– Dlatego prosimy o ścisły monitoring wwożonego zboża w celu ustalenia, czy jego część, zgodnie z deklaracjami, jest rzeczywiście reeksportowana do innych państw unijnych czy też może całość trafia na polski rynek – mówi Piotr Burek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej. – Prosimy też o całkowity zakaz importu powyżej wielkości kontyngentów wwozowych i obowiązkową kontrolę jakości wwożonych artykułów rolno-spożywczych.

Rolnicy z Lubelszczyzny twierdzą, że to nie jest uczciwa konkurencja.

– Nikt tego zboża nie sprawdza, liczy się tylko to, że jest tanie – mówi zrozpaczony Krzysztof Nowacki. – My musimy stosować integrowaną ochronę roślin, jest zakaz stosowania wielu środków chemicznych, przestrzegamy okresów karencji. Tam, na ukraińskich czarnoziemach – wszystko wolno. A jeśli już wpuszczane jest do Polski to ziarno, to powinno pochodzić tylko z takich upraw, jakie my musimy prowadzić. Bo inaczej, to nie jest żaden wolny rynek, tylko nieuczciwa konkurencja.

import zboża z Ukrainy

Zdaniem polskich rolników to, na jakich zasadach wwożone jest do Polski zboże z Ukrainy, to wręcz nieuczciwa konkurencja.

O tym, że rolnicy są niezadowoleni i jednocześnie bezradni, doskonale wie ministerstwo rolnictwa.

– Rzeczywiście, w ostatnich tygodniach napływają do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi informacje o wzmożonym imporcie do kraju ziarna zbóż z Ukrainy oraz jego niekorzystnym wpływie na sytuację popytową i cenową na krajowym rynku zbóż, zwłaszcza w południowo-wschodnich regionach kraju – przyznaje Małgorzata Książyk, dyrektor Biura Prasowego ministerstwa. – Dlatego minister Krzysztof Jurgiel, mając na względzie zapewnienie właściwego funkcjonowania rynku oraz przeciwdziałanie ewentualnym negatywnym skutkom oddziaływania importu z krajów trzecich, podjął decyzję o szczegółowej analizie przywozu ziarna zbóż na rynek krajowy, w tym w szczególności pod kątem ilości i jakości przywożonego ziarna oraz analizie istniejącego systemu nadzoru nad importem ziarna.

Jak informuje Małgorzata Książyk, 12 czerwca br. Minister rolnictwa  zwrócił się do instytucji monitorujących import ziarna zbóż o wzmocnienie, zgodnie z obowiązującymi w UE wymogami, kontroli przywożonego ziarna. 14 lipca br. szef resortu rolnictwa wraz z przedstawicielami poszczególnych inspekcji, Agencji Rynku Rolnego oraz Ministerstwa Finansów przeprowadził szczegółową analizę dotychczas podjętych kontroli.

To są tylko puste słowa. Udają, że coś robią. Oni żyją z etatów na wygodnych stołkach, a ja żyję z ziemi.

Józef, rolnik z woj. lubelskiego

– W wyniku podjętych uzgodnień z Ministerstwem Finansów zostanie zintensyfikowany system monitoringu przywozu zbóż, ze szczególnym uwzględnieniem zwiększonego importu z rynku ukraińskiego – przekonuje dyrektor biura prasowego ministerstwa rolnictwa.

Jednak nie wiadomo, kiedy to się stanie. Nie ma też dostępnych danych o dotychczasowych wynikach kontroli ukraińskiego zboża. To powoduje jeszcze większe zdenerwowanie wśród rolników. Bo sytuacja wcale nie jest nowa. Choć mijają nie tylko miesiące, ale i lata, żadnych wniosków z próśb rolników nie wyciągnięto. W kółko pojawia się tylko stwierdzenie: będą kontrole.

– To są tylko puste słowa – mówi z goryczą pan Józef, rolnik z woj. lubelskiego. – Udają, że coś robią. Oni żyją z etatów na wygodnych stołkach, a ja żyję z ziemi. Z tego, co zbiorę. I muszę przez Internet dać ogłoszenie, że chcę sprzedać pszenicę, bo u nas w skupach jest taka cena, że nie zarobię ani złotówki. Do czego to doszło?! Może w ogóle my, z lubelskiego, powinniśmy sprzedać ziemię i pójść do miasta, żeby zwiększyć bezrobocie? Może to właśnie o to chodzi, że przeszkadzamy, bo są chętni na nasze gospodarstwa?

import zboża z Ukrainy

Zbiory pszenicy są szacowane na 10,4 mln t, ale globalna produkcja tego zboża może ukształtować się na poziomie zbliżonym do rekordowego ubiegłorocznego lub nawet go przewyższyć.

Rolnicy czują się zostawieni sami sobie z problemem dużego importu zbóż z Ukrainy.

Rynek zbóż jest rynkiem silnie zglobalizowanym. Na poziom cen na rynku polskim wpływ ma to, co dzieje się na świecie. Oznacza to, że w sytuacji wysokiej globalnej podaży ziarna ceny spadają również w krajach, w których produkcja w danym sezonie była niska. A warto pamiętać o prognozowanych wysokich zbiorów zarówno w Polsce, jak i na świecie. Według ostatnich szacunków GUS w Polsce zbiory zbóż podstawowych (bez kukurydzy) wyniosą ok. 26,1 mln t. Oznacza to, że będą o 5% wyższe od ubiegłorocznych – komentuje Grzegorz Rykaczewski, analityk Banku Zachodniego WBK.

Wprawdzie zbiory pszenicy są szacowane na 10,4 mln t, tj. na poziomie o 5% niższym w relacji rocznej, ale globalna produkcja tego zboża może ukształtować się na poziomie zbliżonym do rekordowego ubiegłorocznego lub nawet go przewyższyć. Wysoka podaż ziarna (produkcja oraz zapasy) wywiera presję na spadek cen światowych oraz, poprzez m.in. handel zagraniczny, krajowych.

Nie zależy mi na tym, żeby rolnicy wychodzili na drogi w proteście przeciwko importowi zbóż z Ukrainy lub żeby wysypywali zboże na tory. To nie o to chodzi.

Bronisław Węglewski, prezes Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego

– Dane Ministerstwa Finansów nie potwierdzają przypuszczeń o wpływie przywozu znacznych partii ziarna z Ukrainy. Wynika z nich, że import pszenicy z Ukrainy w ciągu pierwszych 5 miesięcy br. wyniósł 3,6 tys. t. To wprawdzie o 98% więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, ale stanowiło to zaledwie 2% całego importu pszenicy w tym okresie – dodaje Grzegorz Rykaczewski.

Co będzie dalej? Wszystko zależy od decyzji Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi i od uczciwości handlowców.

– Nie zależy mi na tym, żeby rolnicy wychodzili na drogi w proteście przeciwko importowi zbóż z Ukrainy lub żeby wysypywali zboże na tory – mówi Bronisław Węglewski. – To nie o to chodzi. Chcemy, żeby ktoś naprawdę sprawdził, czy wszystko jest w porządku. Czy zboże z Ukrainy ma takie parametry jak nasze. Czy nie ma pozostałości pestycydów? Czy rośnie w takich samych warunkach, jakie my musimy dochować? Czy są rolnicy równi i równiejsi? I dlaczego niektóre państwa unijne potrafią bronić swoich producentów rolnych, a my nie?!

– Strasznie długo trwa to sprawdzanie jakości, monitorowanie i nadzorowanie – mówi Krzysztof Nowacki. – A my każdego dnia widzimy przejeżdżające koło nas tiry załadowane ukraińskim ziarnem. W skupie za pszenicę płacą 500 zł/t. Jak więc żyć?

 

Inne w tym temacie:

Komentarze

  1. ZABLOKOWAC I NIE WPUSZCZAC UKRAINSKIEGO DZIADOWSTWA, NASZE ZBOZE JEST NAJLEPSZE I CO A POSLKI ROLNIK BEDZIE TRACIC?????? CO TO MA BYC, KOLEJNI CO CHCA DOPROWADZIC POLSKE DO RUINY?????????? DOSC TEGO

  2. Szanowni Państwo,
    Uprzedzał przed tym Minister Gabriel Janowski wielokrotnie. Sam uczestniczyłem w kilku spotkaniach z przedstawicielami polskiego rolnictwa, oraz producentami żywności przy okazji imprez targowych w Polsce, Malezji i w Niemczech. Uprzedzaliśmy i proponowaliśmy konkretne środki zaradcze. W szczególny sposób Pan Gabriel starał się podjąć temat wprowadzenia znaku jakości sygnującego polskie jedzenie najwyższej jakości. Pojawiła się szczegółowa wizja na instytucję przyznającą ten znak, a także na fundację pomagającą w sposób zbiorczy wspierać promocję naszych produktów na polskim i zagranicznym rynku. Eksperci oceniali, że ten pomysł nie ma szans ziszczenia bez pomocy rządu. Niestety mimo usilnych starań, konferencji, audycji radiowych oraz wystąpień w telewizji Pana Gabriela, spotkań z ministrami i osobami postawionymi wysoko w rządzie nie udało się jak wynika z moich informacji uzyskać żadnej merytorycznej odpowiedzi na nasze działania. Nie został podjęty dialog, choćby w sprawie stworzonego przez nas katalogu i książki kucharskiej polskich potraw, która mogłaby służyć dyplomatom w trakcie spotkań z politykami innych krajów. Czy wobec faktu ponoszenia teraz przez Państwa, jako rolników – wytwórców naszego największego dobra narodowego jakim jest żywność – kolejnych kosztów w wyniku braku przezorności i zacietrzewienia polskiej klasy politycznej nie trzeba podjąć innej strategii? Strategią tą powinno być działanie zjednoczone i oddolne. Zrzeszenie się w spółdzielni PQF Dobro Wspólne, podjęcie programu rewitalizacji polskiej wsi, oraz rozpoczęcie zarówno masowego dostarczania świeżych lokalnych produktów do środowisk miejskich, ale także eksport bardzo drogich i wysokiej jakości przetworzonych produktów do krajów azjatyckich pod marką PQF. Po zdobyciu renomy WSZYSTKIE nasze produkty także zyskają na wartości. Szczególnie te, które spełnią rygorystyczne normy nowego certyfikatu jakości. Zachęcam Państwa do poczytania więcej o programie PQF Polska Jakość Żywności i wsparcia Pana Gabriela w integracji. Nie możemy liczyć na media głównego nurtu, ani na sejm, wobec tego pozostaje nam internet i działanie „przy ziemi”. Na szczęście zryw patriotyzmu gospodarczego będzie nam sprzyjał, podobnie jak wzrost świadomości odnośnie podstępnych działań zachodnich kapitałów w Polsce. Zaczynamy spójnie tworzyć oraz integrować nasz wspólny i własny kapitał, na każdym froncie.
    http://wsparcierolnika.pl/index.php/artykuly/289-o-problemach-i-wyzwaniach-polskiego-rolnictwa-mowi-gabriel-janowski
    http://businessnow.pl/8077,gabriel-janowski-tworzy-polish-quality-food.html
    https://youtu.be/BWXD7B1wb_w?t=22m26s
    Pozdrawiam serdecznie,
    Mateusz Jarosiewicz

  3. Ciekawy post! zobaczmy, co z tego wyjdzie..

Salmonella niszczy reputację polskich jaj!

Polskie jaja nie mają ostatnio dobrej passy. Rząd chce w związku z tym wprowadzić program, zapobiegający dalszemu szerzeniu się Salmonelli!

29 listopada 2016

Rozwój roślin: okresy krytyczne

Są momenty w rozwoju zbóż, kiedy niedobory składników czy ataki agrofagów mogą być tragiczne w skutkach. Kiedy należy szczególnie uważać?

3 grudnia 2016

Które zboża są najbardziej narażone na niesprzyjające warunki klimatyczne?

Przy planowaniu uprawy warto wziąć pod uwagę to, jak odporne są poszczególne zboża na warunki krańcowe: mróz i suszę.

1 grudnia 2016